Małe wstrząsy to moja pierwsza książka Katarzyny Hewy, którą miałam okazję przeczytać i na pewno sięgnę po inne książki Autorki.
O Małych wstrząsach opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Prozami.
Lara miała wszystko – karierę w Nowym Jorku, prestiż, plany na przyszłość. Traci to przez jeden błąd i zdradę najbliższej osoby. Z wilczym biletem i złamanym sercem wraca na Podlasie, do domu, z którego kiedyś uciekła. Tam czeka na nią nie tylko rodzinny biznes, lecz także dwuletnia kuratela bezwzględnego prezesa, Lucasa – mężczyzny chłodnego, zdystansowanego i wyraźnie przekonanego, że Lara jest ostatnią osobą, która powinna mieć wpływ na firmę. Ich relacja od początku iskrzy, ale pod warstwą niechęci zaczyna tlić się coś, czego żadne z nich nie chce nazwać.
Powrót do rodzinnego miasta otwiera jednak znacznie głębsze rany. Spotkanie z uzależnionym ojcem i konfrontacja z apodyktyczną babką zmuszają Larę do zmierzenia się z bolesną prawdą o własnym dzieciństwie. Wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, które burzą starannie budowany wizerunek seniorki rodu – kobiety silnej, lecz toksycznej. Lara dostrzega, jak bardzo sama stała się do niej podobna i zaczyna rozumieć że nie nauczyła się być dorosłą, odpowiedzialną kobietą.

Byłam pewna, że Małe wstrząsy to debiut literacki, ale okazuje się, że to czwarta książka Autorki. Wcześniej ukazały się Kwiaty zimnej wiosny oraz dwa tomy z serii Bestia i pani Róża, więc mam co nadrabiać. Muszę przyznać, że Małe wstrząsy to bardzo intensywna lektura, w której sporo się dzieje i czuć napięcie między bohaterami. Najnowsza książka Autorki to historia o zdradzie, powrotach i o tym, że czasami trudno jest zacząć, gdy cały dotychczasowy świat nam się zawalił. Laura, nasza główna bohaterka, wraca do miejsca, z którego pochodzi. Na miejscu okazuje się, że musi zmierzyć się ze swoją przeszłością a nie jest to łatwe. Małe wstrząsy to opowieść o traumie pokoleniowej, o tajemnicy sprzed lat i o tym, że czasami ukrywamy przed światem bolesne wydarzenia, by nie zostać osądzonym. To też historia o nakładaniu masek i o życiu w cieniu traumatycznych wydarzeń. Katarzyna Hewa porusza wiele ważnych tematów, które w swojej uniwersalności mogą dotyczyć wielu z nas. Nie zabrakło tutaj także miejsca na pewną relację, która rozwija się dosyć intensywnie, by ostatecznie pozostawić wiele niewiadomych. Czy doczekamy się kontynuacji? Mam nadzieję że tak, jednak z drugiej strony mam świadomość, że niektóre historie powinny zostać niedokończone. Ot życie! Niemniej jednak Małe wstrząsy to powieść obyczajowa, która potrafi trzymać w napięciu, porusza wiele ważnych tematów i pokazuje, że życie nie jest wyłącznie zero-jedynkowe. Polecam!


