Magdalena Knedler – Twarz Grety di Biase (2018)

Twarz Grety di Biase ukaże się za niecały miesiąc, a ja już Wam zazdroszczę, że macie lekturę tej historii przed sobą. Magdalena Knedler z książki na książkę stawia sobie coraz wyżej poprzeczkę, a ja zawsze mam problem, aby potem wskazać swoją ulubioną książkę jej autorstwa.

Do Historii Adeli mam sentyment. Związany jest on z faktem, że kiedyś odbyłam rozmowę z autorką, która stała się jedną z inspiracji do stworzenia tej opowieści. Twarz Graty di Biase to historia, która dotyka zupełnie innych problemów, zwraca uwagę na inne problemy, a co najważniejsze wzbudza wiele skrajnych emocji. To jedna z tych niezwykle sensualnych opowieści, która karmi nasze zmysły i wyobraźnie malując przed nami piękne obrazy. Magdalena Knedler w każdej swojej książce z niezwykłą starannością dobiera miejsce wydarzeń i skrupulatnie je opisuje. Tym razem zabiera nas do włoskiego miasta oraz do Wrocławia. Genua, bo o tym mieście mowa, staje się cichym bohaterem tej opowieści. Barwna, głośna, ale w tym wszystkim urokliwa i niezwykle klimatyczna. Azyl, w którym skrywa się tajemnicza, tytułowa bohaterka.

Dwa zakupione obrazy stają się pretekstem do nawiązania korespondencji pomiędzy Gretą di Biase i Adamem Dancerem, właścicielem niewielkiej, wrocławskiej galerii. Korespondencji o tyle wyjątkowej, gdyż przepełnionej sztuką, tęsknotą, nutką filozofii i nostalgii. Wreszcie korespondencji, która staje się impulsem do życiowych zmian oraz zalążkiem uczucia. Nie jest to jednak historia ze słodkich powieści obyczajowych. To opowieść głęboka, gorzka, czasami trudna i wymagająca. Magdalena Knedler w piękny sposób pisze o trudnych emocjach sprawiając, że czytelnik wsiąka w świat bohaterów. Czasami im kibicuje, a czasami ma ich dosyć. Bohaterowie u Knedler nie są papierowi i jednowymiarowi, to postaci, które można polubić, ale z drugiej strony potrafią nas irytować. Podejmowane przez nie decyzje kłócą się czasami z naszymi wyobrażeniami, dlatego właśnie Twarz Grety di Biase wzbudza tak wiele emocji. Warto również wspomnieć, że najnowsza książka autorki to niejako hołd w stronę sztuki i kultury. Po raz kolejny udowadnia, że pisząc można edukować, jednak robi to umiejętnie i nienachalnie. Wplecione wstawki dotyczące malarstwa tylko wzbogacają tę opowieść i dodają jej klimatu.

W skrócie można powiedzieć, że Magdalena Knedler kolejny raz uwodzi czytelnika swoją historią. Zabiera go w świat sztuki i pokazuje, że czasami przypadkowa wymiana poglądów może przerodzić się w głęboką relację. Twarz Grety di Biase to przesiąknięta emocjami opowieść o dwójce zagubionych osób, których połączyła pasja i miłość do malarstwa. Sensualna i poruszająca, a przy tym nieoczywista i nieprzewidywalna historia, którą warto poznać!

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE