Magdalena Knedler – Winda (2016)

Magdalena Knedler potrafi zaskoczyć. Windą udowodniła, że jest autorką zdolną, z mnóstwem pomysłów. Jesteście gotowi by przejechać się tą windą?

Pamiętam jak wiele lat temu jeździłam na wakacje do cioci. Mieszkała w bloku. Była tam winda. Stara, skrzypiąca, obskurna. Bałam się jej okropnie. Teraz po latach myślę, że nie wsiadłabym do niej po raz kolejny. To moje pierwsze  skojarzenie z najnowszą książką Magdaleny Knedler. To właśnie winda staje się trzonem opowieści. To ona jest niemym świadkiem wielu ludzkich dramatów, ale też radości. To w niej mieszkańcy wrocławskiego bloku nie raz podejmują kluczowe decyzje, rozmyślają nad sensem istnienia i roztrząsają problemy egzystencjalne. A ona jeździ z piętra na piętro, z dołu do góry, lekko trzeszcząc.

Mieszkańców dziesięciopiętrowego bloku we Wrocławi praktycznie dzieli wszystko. To zbiór przeróżnych osobowości i temperamentów. Mamy na przykład Wandę zafascynowaną haiku, która chce odejść od gburowatego męża Tomasza, artystkę Dżelę, egzotyczną Ayę z Japonii, psycholożkę Alicję, albatroskę Wiktorię, Żyda Eliego, miłego pana Stanisława. Wachlarz bohaterów jest szeroki. Każdy z nich zostaje pokazany z różnej perspektywy, poddany głębokiej analizie. Za ścianą każdego mieszkania skrywają się sekrety i tajemnice szczelnie ukrywane przed światem. Tęsknoty, niespełnione marzenia, rozczarowania, choroby psychiczne, depresje, alkohol, przemoc… Każdy boryka się ze swoją codziennością nie raz trudną i bolesną. Podobnie jak bohaterowie bloku we Wrocławiu. Autorka odnosi się do problemów nam bliskich, to właśnie w wielu sytuacjach czytelnik odnajdzie cząstkę własnego życia. Ujmuje trafnością spostrzeżeń o otaczających nas świecie i relacjach międzyludzkich. Wszystko podane w mistrzowskiej formie. Krótkie rozdziały, historie pokazane z perspektywy każdego mieszkańca zazębiają się ze sobą tworząc intrygujący obraz psychologiczno-społeczny. Żaden z bohaterów nie istnieje osobno. Ich biografie zazębiają się, przecinają a nawet splatają. Mimo że każdy z nich ma swoją historię, inną wrażliwość czy bagaż doświadczeń żyją niejako wspólnie tworząc kolorową, ludzką mozaikę. Nie ma w tej opowieści napuszenia i wzniosłości. Autorka pokazuje, że ma poczucie humoru i dystans, potrafi być ironiczna i uszczypliwa. Jednak wszystko to zrobione jest ze smakiem. Winda to również mnóstwo odniesień do kultury. Od seriali, przez muzykę aż po japońskie zwyczaje. Z przyjemnością wyłapujemy te kulturowe smaczki.

Winda staje się tutaj nie tylko miejscem zwierzeń, ale również metaforą zmian. To właśnie przemierzając piętra bohaterowie podejmują istotne decyzje, roztrząsają problemy, zawiązują nowe znajomości. Magdalena Knedler przez pryzmat swoich bohaterów pokazuje życie wielu ludzi. Dyskretnie podpatruje ich życiowe potyczki, wytyka błędy. Winda jest pełna zabawnych sytuacji, ale też momentów wywołujących wzruszenie.

Pan Darcy nie żyje – literacki debiut Knedler – był lekki i zabawny. Winda to zupełnie inny rodzaj opowieści. Głębszy, przemyślany nieco eksperymentalny. Autorka jawi się jako dobra obserwatorka umiejąca przenieść wiele emocji na karty powieści. Pokazuje też, że jest odważna i nie boi bawić się formą i językiem. Delektowałam się każdą stroną tej opowieści! Ma ona specyficzny klimat, mimo że akcja jest niespieszna wciąga nas ta historia od samego początku. Jestem pewna, że jeszcze nie raz wsiądę do tej Windy. Kawał dobre, współczesnej prozy.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE