Najgorsze dopiero nadejdzie to debiut literacki Roberta Małeckiego, czemu dziwi się Mariusz Czubaj stwierdzając, że jest to pełnokrwisty kryminał z porywającą fabułą, który nie może być debiutem. Jeżeli chcecie wiedzieć, co moim zdaniem łączy Roberta Małeckiego z Katarzyną Bondą zapraszam do przeczytania przedpremierowej recenzji.

Na wstępie zaznaczę, że nie chodzi mi o fakt iż Robert Małecki brał udział w warsztatach pisania prowadzonych przez Katarzynę Bondę w ramach Maszyny do pisania, o czym sam wspomina w podziękowaniach. Widocznie „baty” podczas warsztatów jakie zebrał autor były potrzebne, gdyż dzięki temu dostaliśmy solidnie napisany kryminał z wyraźnie zarysowanymi wątkami sensacyjnymi. Zacznijmy po kolei.

Marek Bener jest dziennikarzem pracującym w Gazecie Miejskiej. Od trzech lat poszukuje swojej zaginionej żony, która spodziewała się ich dziecka. Poszukiwanie są bezskuteczne a co więcej przynoszą tylko kolejny ból i rozczarowanie. Dodatkowo dowiaduje się, że zostanie zwolniony z pracy, ma tylko oddać ostatni tekst o pożarze pewnego domu. Jak się okazuje zginął w nim jego przyjaciel, z którym pokłócił się lata temu, a co więcej jego dawna miłość, obecnie żona byłego przyjaciela postanowiła się do niego odezwać. Dziennikarz nawet nie zdaje sobie sprawy w co się wpakował. Dopiero stopniowo odkrywa wszystkie elementy układanki. Układanki, która go przeraża i która sprawia, że zaczyna inaczej postrzegać wydarzenia i ludzi, jakimi się otacza. Gdy ginie również żona przyjaciela zaczyna się gra z czasem, by rozwiązać wszystkie zagadki i uratować kobietę.

Związek z Katarzyną Bondą? Jak dla mnie bardzo podobny sposób na konstruowanie fabuły, która jest niezwykle skomplikowana i wymaga skupienia od czytelnika. Jeśli ktoś czytał Pochłaniacza i Okularnika to wie o czym mówię. Robert Małecki w podobny sposób wprowadza do swojej historii swoich bohaterów, powoli łącząc je z toczącymi się wydarzeniami. Wszystko spaja się w logiczną całość, jednak od czytelnika wymaga zaangażowania podczas czytania. Miejscami miałam wrażenie, że autor nieco przeszarżował tworząc tę fabułę i można było ją nieco uprościć. Podobną uwagę mam w kwestii samego głównego bohatera, gdyż sporo rzeczy uchodziło mu płazem i czasami był niczym superbohater. Wszak wyobraźnia nasza nie zna granic, ale czasami warto zejść na ziemię 😉

Najgorsze dopiero nadejdzie to dobrze napisany kryminał z wątkami sensacyjnymi lub powieść sensacyjna z wątkami kryminalnymi. Nie lubię zbyt dokładnego szufladkowania. Jedno jest pewne. Akcja pędzi na łeb, na szyję, jest wiele zwrotów akcji, które potrafią zaskoczyć, jest pełnokrwisty (super)bohater. Czego chcieć więcej? A najciekawsze jest to, że jak sugeruje samo zakończenie, najgorsze dopiero nadejdzie…

Robert Małecki pokazał, że pewnie wkracza na polski rynek serwując nam soczystą historię. Co ciekawe cichym bohaterem jest tutaj Toruń. Ten kto zna to miasto jeszcze lepiej odnajdzie się w realiach książki. Najgorsze dopiero nadejdzie to również opowieść o pracy dziennikarza, funkcjonowaniu redakcji a nawet znajdziemy tutaj wątki związane z polityką. Wszystko przemyślane i splatające się w logiczną całość. Pozostaje mi czekać, co nadejdzie i czy faktycznie okaże się najgorsze? Udany debiut, na który warto zwrócić uwagę.

najgorsze