Roy Jacobsen, Białe morze (2019)

Bardzo czekałam na tę książkę. Pierwsza część, Niewidzialni, bardzo mnie ujęła i poruszyła a sposób w jaki Jacobsen opowiada swoje historie sprawia, że od lektury nie sposób się oderwać, mimo że są one przytłaczające.

Białe morze opowiada dalsze losy mieszkańców wyspy. Po tym jak Ingrid została na wyspie musi radzić sobie sama. Jej ciotka jest hospitalizowana a reszta rodziny opuściła wyspę z różnych przyczyn. Walczy nie tyle z własnymi słabościami, ale też z siłami natury. Pewnego dnia morze wyrzuca na jej brzeg rozbitków. Okazuje się, że jeden z mężczyzn przeżył. Kobieta się nim opiekuje, a między nimi rodzi się uczucie. Niestety zbliża się wojna i Ingrid musi zawalczyć nie tylko o siebie. I chociaż chciałabym wam więcej opowiedzieć to jest to historia, której nie da się streścić w kilku zdaniach, ją trzeba przeżyć. Mimo tego, że Białe morze nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia, jak Niewidzialni to i tak warto sięgnąć po tę historię.

Język jest oszczędny i świetnie współgra z surowym krajobrazem wyspy. Dzięki tłumaczeniu udało się zachować klimat grozy, niepokoju i hermetycznego świata. Bo taka jest ta mała wyspa, w której każdy walczy o następny dzień, o przetrwanie, a w tym wszystkim próbuje być szczęśliwym, a przynajmniej mieć namiastkę tego szczęścia. Bo Barrøy to nieco klaustrofobiczne miejsce, w którym toczy się na pozór proste życie oparte na rutynowych czynnościach. Jednak ta iluzoryczna prostota jest przerywana bolesnymi wydarzeniami, które mocno zaskakują i szokują czytelnika. To ukłon w stronę natury, ale też człowieka, który próbuje z nią współegzystować.

Białe morze miało potencjał, który mam wrażenie nie został w pełni wykorzystany. Sporo w tej historii luk i niewyjaśnionych sytuacji. Trochę szkoda. Wiem, że zostanie wydana trzecia część i mam nadzieję, że będzie dorównywać Niewidzialnym. Mimo tego, że Białe morze pozostawiło pewien niedosyt to z chęcią sięgnę po następną część. Jacobsen potrafi świetnie pisać i tego nie można mu odmówić.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE