To chyba największe czytelnicze zaskoczenie ostatnich miesięcy!
O Synu nikogo opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Albatros.
„Iliada” i „Odyseja” Homera nie były jedynymi opowieściami o wojnie trojańskiej. W powieści „Syn Nikogo” Yann Martel przedstawia „Psoadę” – epos o Psoasie z Midei, synu pasterza, który opuszcza rodzinę, by walczyć pod Troją. Jego historia ginie na tysiąclecia, aż odnajduje ją kanadyjski naukowiec Harlow Donne. Odtwarzając fragmenty tekstu, mierzy się on także z własnymi wspomnieniami oraz pytaniami o ambicję, rodzinę i odpowiedzialność.
Śledztwo historyczne. Opowieść o miłości, ambicji i popełnianych przez nas błędach.
Powieść podważa tradycyjną perspektywę eposów i pokazuje, że przeszłość wciąż powraca. To sugestywna i poruszająca opowieść, która zachwyci miłośników literatury inspirowanej antykiem.

Są takie książki, które potrafią zaskoczyć czytelnika od samego początku. Są takie powieści, których tematyka być może nie jest nam bliska, a mimo to zatapiamy się w fabule. Wreszcie są takie powieści, które z pozoru wydają się idealną rozrywką, a w pewnym momencie łamią ci serce. I właśnie Syn nikogo jest taką powieścią! To jedna z bardziej nieszablonowych i oryginalnych powieści, jakie czytałam w ostatnich latach. Wojna trojańska, przynajmniej dla mnie, nie brzmi zbyt interesująco, ale jest głównym tematem Syna nikogo i muszę przyznać, że wciągnęła mnie bez reszty. Ale musicie wiedzieć, że jest ona tutaj opowiedziana nie przez Homera,a przez tytułowego syna nikogo, Psoasa. Dostajemy jej nową wersję, nad którą pracuje nasz główny bohater Harlow. Książka ma też ciekawą konstrukcję, ponieważ w górnej części strony dostajemy właśnie ten epos, natomiast w dolnej części znajdują się przypisy, które są równocześnie opowieścią naszego bohatera o jego życiu, i kierowane są one głównie do jego córki. Harlow wyjechał na rok z Kanady do Oxfordu, by tam pracować nad nieznanymi papirusami. Jednak okazało się, że ten wyjazd na zawsze odmienił jego życie. To opowieść, która pokazuje, że od mitologii do współczesności jest czasami bardzo blisko. W tej powieści właśnie wyimaginowany świat miesza się z rzeczywistością, pozwala na nią spojrzeć w zupełnie inny sposób i czasami wyciągać wnioski, niestety czasami po fakcie. Harlow mierzy się nie tylko z nowym przekładem, ale równocześnie z własnymi problemami, rozpadem małżeństwa i wydarzeniami, które rujnują życie. Szalenie ciekawa lektura, która zdecydowanie zasługuje na uwagę zwłaszcza tych wszystkich, którzy lubią i doceniają niespotykane podejście do opowiadania historii. Sprawdźcie Syna nikogo, bo może się okazać że to książka idealna dla Was. Polecam!


