Strona głównaKsiążkiRafał Wicijowski, Niebo może poczekać (2026)

Ostatnio opublikowane

Rafał Wicijowski, Niebo może poczekać (2026)

Książka, która złamie Wam serce!

O najnowszej powieści Rafała Wicijowskiego opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Filia.

Natalia od lat żyje między niebem a ziemią. Jako stewardesa przemierza świat, by dać córce wszystko, czego sama kiedyś pragnęła. Każdy lot ma jednak swoją cenę: płynącą z rozłąki tęsknotę i poczucie winy, które wraca za każdym razem, gdy zamiast przytulić Zuzię na dobranoc, Natalia może tylko wysłać jej wiadomość. Wierzy, że jeszcze zdąży. Że będzie czas na rozmowy, bajki czytane przed snem, pocałunki w czoło i obietnice składane szeptem. Jedna chwila wystarczy, by cały świat rozpadł się na kawałki.

Zuzia trafia do szpitala.

Od tej chwili wszystko, co dotąd wydawało się ważne, przestaje istnieć. Zostaje tylko szpitalne łóżko, mała dłoń w dłoni matki, bezsenne noce i modlitwy wypowiadane wtedy, gdy człowiek nie ma już nawet siły płakać.

Sytuacja wygląda tak, że pierwszą książkę Autora Ostatni taniec przepłakałam, drugą Obiecał mi niebo czytałam ze ściśniętym brzuchem, a najnowszą Niebo może poczekać przepłakałam i czytałam ze ściśniętym brzuchem. Czeka już na mnie kolejna książka Autora Nie przepraszaj, że czujesz i tutaj obiecał mi, że nie doprowadzi mnie do łez, ale nie wiem, czy mogę mu wierzyć. Niebo może poczekać to z jednej strony bardzo trudna emocjonalnie historia, a z drugiej napisana z dużą dawką empatii i wrażliwości. Trudna dlatego, że opowiada o chorobie dziecka. To kwestia, która osobiście mnie bardzo przeraża, jako mamę. O szpitalnych dniach, które nie mają końca, o miłości matki, która jest w stanie znieść dosłownie wszystko i o tym, że czasami w tym, co wydaje się dla nas samym środkiem piekła może nas spotkać coś dającego nadzieję. I wiem, że do zakończenia można się nieco przyczepić, że jest naciągane. Ale w tej historii nie chodzi zgodność procedur medycznych, czy oddanie realiów życia szpitalnego wszak to nie reportaż. Chodzi o coś głębszego, dotykającego najczulszych strun czytelnika. O emocje, po których trudno złapać dech, o docenienie faktu, że jest się zdrowym, o spojrzenie na ludzi, którzy są niewidzialni za dnia, jednak dbają o komfort tych, którzy tego potrzebują. I chyba w tej powieści, jak w żadnej innej słowa od Autora zamieszczone na samym końcu uderzyły we mnie najmocniej. By nie osądzać, by być wdzięcznym, a tym, którym można i o ile jesteśmy w stanie dać wsparcie. Poruszająca historia, która zostanie we mnie na długo. Przeczytajcie!

Marta Mrowiec
Marta Mrowiec
Czyta, pisze, biega, chodzi po górach, ogląda mecze i słucha rapu. Nietypowo typowa kobieta.

Komentarze

Najczęściej czytane