W końcu zabrałam się za ten cykl!
O Kulawych koniach opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Insignis.
Nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry…
Wykluczeni z grona czempionów z Regent’s Park, zesłani do Slough House za narkotyki i pijaństwo, za rozpustę i wpadki, za politykowanie i zdrady… Fatalnie dobrani i znakomicie wyszkoleni przeciętniacy pod wodzą Jacksona Lamba nie przeprowadzają już operacji. Przekładają tylko papiery.
Żaden z nich nie wstąpił jednak do kontrwywiadu po to, by stać się kulawym koniem.
Zostaje porwany chłopak. Zapowiedziano internetową transmisję na żywo z jego ścięcia.
Odgórne instrukcje są jednoznaczne – ale przecież kulawe konie ze Slough nie będą siedzieć z założonymi rękami i patrzeć.
Muszę przyznać, że ten cykl miałam już na oko od jakiegoś czasu. Przewijały mi się kolejne tomy w bookmediach, ale jak to zwykle było ciągle odwlekałam lekturę. Aż do teraz, gdy Wydawnictwo Insignis wypuściło siódmy już tom, ale przy okazji ukazały się też poprzednie części w nowej szacie graficznej i z poprawkami w tekście. Jednak zaznaczam, że równocześnie została zachowana grzbietowo-półkowa wysokość, więc najnowszy tom pasuje to wcześniejszych wydań, które albo się wyprzedała, albo osiągają zawrotne ceny na aukcjach. Także jeśli macie poprzednie wydania to nie trzeba kupować całości, ale można! 😉 A 16 września w Apple TV wystartował kolejny sezon Kulawych koni. Zacznijmy jednak od początku, czyli od pierwszej części, ponieważ postanowiłam sobie nadrobić całość zanim zasiądę do siódmego tomu. Dla lubiących audiobooki można je przesłuchać w Storytel. Już pierwszy tom, czyli Kulawe konie to dosłownie jazda bez trzymanki! Serio. Dawno nie czytałam książki, w której tak dużo się dzieje, i o której trudno opowiedzieć tak, by nie zdradzić zbyt wiele. Niemniej jednak tytułowe Kulawe konie to ci, którzy wypadli z grona najlepszych, jednak fakt ten nie sprawił, że przestali być szpiegami. Gdy zostaje uprowadzony młody Pakistańczyk sami ruszają do akcji pod wodzą charyzmatycznego, aczkolwiek gburowatego Lamba. I wtedy w tej historii dzieje się dosłownie wszystko. Tajemnice, zdrady, pościgi, wyścig z czasem. Kulawe konie to trzymająca w napięciu powieść szpiegowska, która ani na moment nie pozwala czytelnikowi na oddech. Wpadamy w wir wydarzeń, przecieramy oczy ze zdumienia, a ostatecznie Autorowi udaje się nas skutecznie zaskoczyć. Jeśli lubicie książki, w których tempo nie zwalnia, bohaterowi są szorstcy i specyficzni i do końca nie wiadomo komu można wierzyć to jest to książka dla Was! Ja zabieram się za drugi tom, a Was zachęcam do sięgnięcia po Kulawe konie. Chyba, że znacie już ten cykl to czeka na Was siódma część! Czytajcie!



