Uwielbiam książki dla dzieci!
O Psie z lukrem opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Dwukropek.
Cukiernia Pies z Lukrem to niezwykła, trochę magiczna cukiernia prowadzona przez starego pana Miecia. To miejsce, do którego trafia tylko ten, kto tego naprawdę potrzebuje, nieważne, czy jest zapracowaną stewardesą czy opłakującą swego pieska dziewczynką. Po skosztowaniu eklerek właściciela, każdy może mieć pewność, że znajdzie rozwiązanie swoich kłopotów. Dorota zwana Doris dobrze o tym wie. Dzięki cukierni odkrywa, w czym jest naprawdę dobra, naprawia skomplikowane relacje rodzinne i rówieśnicze, a nawet uczuciowe.

Jak wiecie albo i nie uwielbiam książki dla dzieci. Literatura dziecięca była mi już blisko zanim jeszcze sama została mamą. Teraz również chętnie sięgam po książki dla młodszych czytelników. I tak przeczytałam Psa z lukrem i muszę przyznać, że bardzo liczę na kolejną część tej historii. Bardzo polubiłam się z główną bohaterką, która jest rezolutką dwunastolatką. Mamy też pana Miecia właściciela cukierni oraz właściciela kebaba, który serwuje nam oryginalne sentencje i spostrzeżenie odnośnie świata. Jednak cukiernia jest miejscem, gdzie trafiają osoby, które naprawdę tego potrzebują, więc nie tak łatwo do niej trafić 😉 Z kolei Dorota boryka się z różnymi problemami w szkole związanymi głównie z brakiem akceptacji. Jednak ta historia pokazuje i równocześnie daje nadzieję, że będą sobą naprawdę można poznać przyjaciół. To opowieść o pokonywaniu własnych słabości, tremy i otwarciu się na nowe wyzwania. Urocza opowieść, która przypomina o tym, co w życiu ważne. Myślę, że warto podsunąć ją swoim dzieciom, by pokazać im, że przynależność do grupy nie jest wyznacznikiem naszej wartości, ale będąc nastolatkiem jest ważna i odrzucenie może boleć. Jest też tutaj motyw pierwszych zauroczeń, tajemniczych karteczek i rywalizacji, która czasem nie jest zbyt fair. Chętnie sama wybrałabym się do Psa z lukrem i zjadła eklerka! Czytajcie!


