Na skraju wielkiego lasu to jedna z powieści, które na pewno trafią do mojego TOP najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku.
Są książki, które dosłownie wyskakują nam z lodówki. Są też takie, które ukazują się i przechodzą jakoś bez echa. Jedną z nich jest właśnie Na skraju wielkiego lasu, a szkoda, że nie jest o niej głośno, gdyż to naprawdę bardzo dobra powieść. Opowiem Wam o niej w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Marginesy.
Saba ma zaledwie kilka lat, gdy wraz ze starszym bratem i ojcem ucieka z postsowieckiej Gruzji do Anglii. Dwadzieścia lat później wszyscy trzej wciąż zmagają się z demonami przeszłości – wspomnieniami ludzi i miejsc, które musieli porzucić.
Kiedy ojciec, poruszony tęsknotą za zmarłą żoną i coraz bardziej rozpadającą się ojczyzną, decyduje się do niej wrócić, synowie z niepokojem czekają na wieści – słuch jednak po nim ginie. Pozostawia po sobie tylko jedną wiadomość: „Zostawiłem tropy nie do usunięcia. Nie idźcie nimi”.
Saba ignoruje tę przestrogę i wyrusza w podróż tropem ojca, zanurzając się w przeszłość, której nie zdążył poznać – w historię pełną pęknięć, bólu i niespełnionych nadziei.

Na skraju wielkiego lasu to jedna z tych powieści, które być może nie wypadną Wam z lodówki, a nawet jestem pewna, że tak się nie stanie, ale uwierzcie mi, że to jedna z tych książek, które warto przeczytać tej jesieni, zimy, czy w ogóle niezależnie od pory roku. Ja zawsze żałuję, że tak dobre powieści czasami przechodzą bez echa, ale też w takim momencie macie mnie, która Wam powie: czytajcie! Na skraju wielkiego lasu z tego, co czytałam to chyba pierwsza książka Autora, więc nie omieszkam śledzić jego dalszej kariery pisarskiej. Jego debiut jest bardzo dojrzały, poruszający, a historia, którą opowiedział od pierwszych stron łapie czytelnika w swoje sidła i trzyma do samego końca. To opowieść o samotności, poszukiwaniu rodziny i o tym, że czasami szukając znajdujemy zupełnie, coś innego i liczy się sama przebyta droga do celu. To historia o rodzinnych więzach, które zostały przerwane, o lękach, traumach i powrotach, które nie są łatwe. Mamy tutaj sporo smutku, niezrozumienia i niesprawiedliwości. Ale z drugiej strony rodzi się też między bohaterami specyficzna przyjaźń, jest sporo humoru, czasem czarnego i docenianie życia takie, jakie jest. To jedna z tych powieści, które chwytają za gardło, i które czyta się ze ściśniętym brzuchem. Zdecydowanie TOP tego roku! Polecam!


