Gołoborze to jedna z takich historii, które wchodzą pod skórę.
Gołoborze to moja druga książka Autora, którą miałam okazję przeczytać. Opowiem Wam o niej w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Znak Literanova.
W świętokrzyskich lasach, w cieniu Łysej Góry, obok miejsca, gdzie na Czarciej Polanie głaz przygniótł diabła, od lat toczy się zajadła wojna.
Dwa zwaśnione rody pielęgnują nienawiść, której nauczyli ich przodkowie.
W tej wsi są ludzie z kamienia twardszego i ostrzejszego niż te na gołoborzu, a ich oczy płoną gniewem. Wszyscy wiedzą, że wojna między Kończakami a Cebrzynami jest święta, morderstwo – honorowe, a rodzina i obowiązek wobec niej stoją ponad prawem.
Wyrok wymierza się tutaj osobiście.
Najlepiej nożem.
Stefan Cebrzyna nie mógł od tego uciec. Nawet jeśli Jadźka Kończakowa była dla niego od zemsty ważniejsza.
Przysięgi złożone ojcom muszą zostać dotrzymane.
TUTAJ HONOR ZNACZY WIĘCEJ NIŻ ŻYCIE, A ZEMSTA DZIAŁA NAWET ZZA GROBU.

W Gołoborzu, chociaż z pozoru nie dzieje się nic, dzieje się tak naprawdę wszystko. Dwie zwaśnione rodziny, w których nienawiść i chęć zemsty przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Miłość, która nie mogła się przytrafić, a która doprowadziła do tragedii. Pojedynki, walka o honor, zmowa milczenia i rachunki które wyrównuje się samemu. Najlepiej w ciemnej uliczce. I nawet gdybyś bardzo chciał to nie jesteś w stanie zatrzymać wzajemnych uprzedzeń, bo musiałbyś przeciwstawić się całej rodzinie. Gołoborze to opowieść, w której klimat jest gęsty, nieco depresyjny i przytłaczający. To opowieść o rodzinach pełnych tajemnic, niedomówień i podziałów, ale też takich, które nie potrafią poradzić sobie z własnymi problemami a wszystko bazuje na grze pozorów i przekazywaniu pokoleniowych traum. Z jednej strony przytłacza nas ta historia, a z drugiej nie potrafimy się od niej oderwać zupełnie zaplatając się losy bohaterów. Gołoborze to jedna z tych historii, które wsiąkają pod skórę, sprawiają, że popadamy w skrajne emocje i nie potrafimy zapomnieć o losie bohaterów. Trudna, smutna i przytłaczająca historia o miłości i jej braku, o szacunku, na który trzeba zapracować i o podziałach, które istnieją od wieków i często determinują nasze życie. Gęsta, lepka i duszna atmosfera tej powieści przyprawia o ciarki, ale też fascynuje i sprawia, że mamy ochotę na więcej. Często nie potrafimy się uwolnić i wyjść poza swoje lęki, uprzedzenia, rozczarowania i osądy. Maciej Siembieda napisał powieść bezkompromisową, w której w hermetycznie zamkniętej wsi toczy się wiele dramatów. I to genialne zakończenie! Czytajcie!


