Kolejna książka, która trafi do TOP tego roku.
O Pieśni zbuntowanych serc opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Znak Jednym słowem.
Czy w kraju, w którym zasady mają większą wagę niż głos serca, jest miejsce na miłość?
Smita, indyjsko-amerykańska dziennikarka, przysięgła sobie, że nigdy nie wróci do Indii. Pragnęła na zawsze zapomnieć o pomarańczowych zachodach słońca i odurzającym zapachu przypraw. Po latach wraca jednak w rodzinne strony i przyjmuje propozycję napisania reportażu. Śledząc sprawę młodej kobiety brutalnie ukaranej przez własną rodzinę, Smita staje twarzą w twarz nie tylko z ludzkim okrucieństwem, ale również ze swoją bolesną przeszłością. W podróży w głąb Indii towarzyszy jej Mohan – przewodnik, opiekun i pod wieloma względami jej kompletne przeciwieństwo. Smita nie potrafi już dłużej udawać – on z każdym dniem staje się jej bliższy.
To historia dwóch miłości i dwóch kobiet – różnych jak krańce świata, na których żyją. Opowieść o poświęceniu i sile rodzącej się wtedy, gdy trzeba wybrać między tym, co narzucone, a tym, czego naprawdę chcemy.

Spodziewałam się, że lektura Pieśni zbuntowanych serc będzie jedną z takich, które mnie zszokują, wzruszą i poruszą. I dokładnie dostałam taką powieść. Historię, o której się nie zapomina, która wzbudza mnóstwo refleksji i stawia pytania, na które nie zawsze znajdziemy odpowiedzi. Pieśń zbuntowanych serc to jedna z książek, które zapamiętam na zawsze i to na pewno pozycja, która znajdzie się w TOP najlepszych książek przeczytanych w tym roku. Opowieść o kobiecie, która zapłaciła najwyższą cenę za swoją miłość skłania do refleksji nad tym, czym jest honor i ślepe zapatrzenie w swoją wiarę. I naprawdę jest mi to trudno zrozumieć, i myślę że nigdy się to nie wydarzy. To opowieść, która pokazuje, jak wielki różnice kulturowe nas dzielą, i to że są obszary, których nie jesteśmy w stanie ze sobą pogodzić. Pieśń zapomnianych serc to też historia o mężczyznach, którzy chcą mieć wpływ na wszystkie aspekty życia kobiet, i którzy są skłonni dosłownie do wszystkiego. Jest to o tyle przerażające, że robią to w imię religii, którą wyznają i są przekonani do słuszności swoich działań. Ale czy możemy ich zatem winić? Ciągle kołatało mi się w głowie to pytanie podczas czytania. Dawno żadna lektura aż tak mnie nie poruszyła i naprawdę długo siedziałam w ciszy, po przeczytaniu niektórych fragmentów. To historia, która pokazuje zdarzenia dwóch światów i niestety nie jest możliwe ich połączenie, mimo wielu chęci. Opowieść o Indiach, które z jednej strony są barwne i kolorowe a z drugiej przerażają. Historia pełna sprzeczności pokazująca, że czasami miłość to za mało, a winnym przypadku miłość w zupełności może wystarczyć. O sile kobiet i odwadze, by zawalczyć o siebie, mimo wielkiego ryzyka. Jedna ze smutniejszych książek, jakie czytałam i chociaż nie płakałam to jestem przekonana, że nigdy jej nie zapomną. Przeczytajcie, polecam!


