Magdalena Kordel – Malownicze. Tajemnica bzów (2015)

Malownicze. Tajemnica bzów na sklepowe półki trafi początkiem maja, czyli za nieco ponad dwa tygodnie. Miałam okazję zapoznać się wcześniej z kolejną książką w dorobku Magdaleny Kordel i zauroczyła mnie ona swoją opowieścią. Najnowsza książka to mieszanka przeszłości z teraźniejszością otulona odrobiną magii.

Podobnie jak w przypadku Jojo Moyes i książki Razem będzie lepiej, której recenzje mogliście przeczytać w niedzielę, Malownicze. Tajemnica bzów to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Kordel. Zapewne nieostatnie, gdyż z chęcią wejdę w świat wioski Malownicze i życia jej bohaterów w dwóch poprzednich tomach. Najnowsza powieść Kordel stanowi bowiem trzeci tom, jednak nie trzeba czytać dwóch pozostałych by odnaleźć się w napisanej opowieści. Autorka zabiera nas w piękny świat, homogenizowaną rzeczywistość małej wsi, w podróż do krainy wspomnień dawnego Lwowa czy realiów okupowanej Warszawy. Wszystko jest bardzo autentyczne i bliskie czytelnikowi, bardzo swojskie a przy tym urzekające. Najnowszą powieść Kordel czyta się bardzo szybko, z wielką przyjemnością przenosimy się do Lwowa, gdzie w swoich opowieściach zabiera nas Pani Leontyna, wstrząsa nami opis Warszawy w trakcie wojny. Niewątpliwie autorka potrafi w czytelniku wywołać wiele emocji.

Wszystko wydarzenia, które poznajemy na kartach powieści swoje źródło mają w wyjątkowym pierścionku, który w  rodzinie Pani Leontyny jest bardzo cennym i ważnym przedmiotem. Pewnego dnia Pani Leontyna zgubiła go w jeszcze nieotwartej księgarni u Magdy i właśnie tak rozpoczyna się ich bliższa znajomość. Niby przypadkowa, jednak wiążąca je ze sobą. Pani Leontyna to staruszka, która jest bardzo samotna, stąd też cieszy się z towarzystwa Magdy. Skryta jak dotąd Leontyna otwiera się przed młodą kobietą i opowiada  o pierścieniu, który posiada niezwykłe „magiczne” zdolności. Odkrywa kawałek po kawałku fragmenty swojego życia we Lwowie, miejsca wspaniałego dzieciństwa, a w jej opowieści przewija się niesamowita tęsknotę i niewyobrażalny ból. Ból, który dotyczył utraty miłości swojego życia oraz bliskich jej osób. Jak to się stało, że z Zosi stała się Leontyną? Czy raz złamane serce potrafi się pozbierać? Magda jest zauroczona historią i życiem Leontyny do tego stopnia, że chce pomóc jej rozwiązać zagadkę nieznajomego mężczyzny, który znienacka pojawił się w jej życiu, a którego ona nie rozpoznaje. Kim okaże się leciwy staruszek?

Magdalena Kordel bardzo zgrabnie łączy przeszłość z teraźniejszością. Narracja prowadzona jest na dwóch płaszczyznach: Malownicze dzisiaj oraz Lwów i inne miejscowości w latach wojennych. Dzięki temu poznajemy dogłębnie historię głównej bohaterki.

Autorka zwraca uwagę, że to co zdarzyło się w naszym życiu dawniej ma wpływ na to, jak wygląda nasze życie. Decyzje jakie podejmujemy w chwili obecnej być może kiedyś dadzą o sobie znać w przyszłości. Jak mawiał Ghandi przyszłość zależy od tego, co robimy w teraźniejszości. Niestety życiowe decyzje Pani Leontyny były determinowane przez wojnę. To ona ukształtowała jej historię i wywarła na życie istotny wpływ.

No a potem wybuchła wojna i spełniła moje marzenie: od razu dorosłam. Od tamtego momentu wiem, że marzenia są niezbędne do życia, ale niektóre bywają niebezpieczne. Szczególnie, kiedy się spełniają.

Czytając historię Pani Leontyny (a bardziej mamy wrażenie, że słuchamy jak ona nam ją opowiada) przypomniał mi się bardzo istotny cytat w moim życiu. Można go sparafrazować tak: łatwo jest podjąć decyzję trudno potem jest żyć z jej konsekwencjami. Niestety czasami to życie za nas decyduje. Dokonuje wyborów, których my sami byśmy nie dokonali.  Autorka od samego wciąga i zaciekawia czytelnika, który razem z nią chce poznać tytułową tajemnicę bzów. Wiecie po czym poznać dobrą książkę? Z czystym sumieniem zarywany dla niej noc. Przyznaję. Zarwałam niedzielną noc tylko dlatego, by do końca poznać historię Pani Leontyny i wraz z nią rozwikłać tajemnicę. Nie potrafiłam odłożyć książki i zostawić jej lektury na następny dzień. Przyznam, że autorce udało się mnie zaskoczyć. Kordel nie daje jednoznacznego zakończenia, losy bohaterów pozostają otwarte, jednak czytelnik może sam sobie je ułożyć. Kto wie, być może powstanie kolejna część opowiadająca o Malowniczym, gdyż jak sama Pani Leontyna zapytana przez Magdę jak znalazła się w Malowniczym odpowiedziała: To długa historia (…) To historia na zupełnie inną opowieść.

Kordel pokazuje nam również swoje poczucie humoru ukryte w zgrabnych dialogach, czy kilku zabawnych sytuacjach. W powieści nie brakuje tytułowej tajemnicy oraz elementu magii, jak chociażby dar Stanisława i Zosi polegający na odczuwaniu więzi z przedmiotami. Całość otulona jest lekką nutką nostalgii i rozmarzenia.

Ponadto opowieść zawiera bogate tło obyczajowe. Kordel pokusiła się nawet o odpowiednie, zapomniane już słownictwo, używane w latach wojennych (absztyfikant należy do moich ulubionych). Dodaje to autentyczności i naturalności prowadzonej narracji. Malownicze. Tajemnice bzów to również opowieść o samotności, o tym że każdy z nas potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem, zwykłej rozmowy, wspólnej herbaty… Czasem warto zastanowić się czy takich osób nie ma wokół nas? Czy ktoś nie potrzebuje drobnego gestu, chwili zainteresowania? Magdalena Kordel napisała mądrą i przejmującą opowieść, z którą warto się zapoznać. Klimat opowieści jest niepowtarzalny i wyjątkowy.

tajemnica bzów

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE