Strona główna Książki Charlotte McConaghy, Kiedyś były tu wilki (2026)

Charlotte McConaghy, Kiedyś były tu wilki (2026)

0
Charlotte McConaghy, Kiedyś były tu wilki (2026)

Chyba nie muszę Wam mówić, jak bardzo czekałam na tę książkę!

O powieści Kiedyś były tu wilki opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Filia Literacka.

Inti Flynn przybywa do Szkocji wraz ze swoją siostrą bliźniaczką, Aggie, aby poprowadzić zespół biologów, których zadaniem jest ponowne wprowadzenie czternastu wilków szarych do odległych rejonów Highlands. Ma nadzieję uleczyć nie tylko umierający krajobraz, lecz także Aggie — naznaczoną traumą i straszliwymi tajemnicami, które zmusiły siostry do ucieczki z Alaski.

Gdy populacja wilków zaczyna się odradzać, Inti stopniowo odzyskuje spokój, a w jej życiu pojawia się przestrzeń na nowe uczucia. Wszystko jednak ponownie się komplikuje, gdy w okolicy zostaje znalezione ciało rolnika. Podejrzenia padają na drapieżniki — oraz na samą Inti, która zrobi wszystko, by je ochronić. Tylko… jeśli to nie wilki, to kto?

Dziki, mroczny brzeg powieść, która miała premierę w zeszłym roku trafiła do mojej TOP listy najlepszych książek przeczytanych w 2025 roku. Niecierpliwie wypatrywałam kolejnej pozycji od Autorki i siadałam do lektury z dużymi oczekiwaniami. I teraz, będąc już po przeczytaniu powieści Kiedyś były tu wilki nie umiem powiedzieć, która podobała mi się bardziej. Ale to pewnie dlatego, że każda z nich poruszyła mnie w inny sposób. Jedno jest pewne, że są to dwie znakomite powieści. Kiedyś były tu wilki to opowieść o walce o zwierzęta i próbę wprowadzenia wilków w ich naturalne środowisko w Szkocji. Mroczna, gęsta, niepokojąca lektura, którą miejscami czyta się ze ściśniętym brzuchem. Historia o zamkniętej społeczności, która nie lubi obcych i chce się ich pozbyć, o ambicji, potędze natury i miłości do niej. Kiedyś były tu wilki to też opowieść o siostrzeństwie, nierozerwalnej więzi i niewyobrażalnej krzywdzie, z którą trudno się pogodzić. Jest też miłość nieco pokraczna i trudna. Jedyną uwagę, którą mam to fakt, iż jedne z końcowych scen były dla mnie zbyt filmowe i nieco przerysowane, ale z drugiej strony dodały dramatyzmu całej fabule. Być może Wy odbierzecie je inaczej, a ja chętnie z Wami o tym porozmawiam! Świetnie napisana, trzymająca w napięciu i dająca do myślenia powieść, o której nie zapomnicie. Polecam!