Jestem w ciągu czytania powieści obyczajowych i mam się z tym świetnie!
O Galerii na Złotej opowiem Wam w ramach współpracy reklamowej z Wydawnictwem Filia.
W Galerii na Złotej czas lubi przystawać. Czują to ci, którzy odwiedzają to miejsce nie tylko po to, by wybrać – dla siebie lub w prezencie dla kogoś – jeden z wielu znajdujących się tam obrazów, albo by po prostu usiąść w wygodnym fotelu, napić się herbaty z płatkami bławatka i dzikiej róży oraz zatopić w kojącej rozmowie z Emilią. Na parapecie galerii, w plamach słońca wygrzewają się koty, kryształowy dzwoneczek u drzwi delikatnym dźwiękiem opowiada pewną historię, a Anna, Wiktoria, Karol, January, Narcyza i inne osoby, które trafiają na jedną z uliczek Starego Miasta w Lublinie, rozplątują zasupłane nitki własnych losów, i spoglądają na swoje życie z nadzieją na pomyślne rozwiązania.

Wpadłam w ciąg czytania powieści obyczajowych, które przeplatam z literaturą piękną i biografią. Ostatnio opowiadałam Wam o najnowszej powieści Krystyny Mirek i Marii Madej, a dzisiaj przychodzę z Galerią na Złotej autorstwa Moniki A. Oleksy. Znam i lubię książki Autorki, dlatego z przyjemnością usiadłam do lektury. Galeria na Złotej to miejsce, w którym panuje spokój, a czas jakby się zatrzymał. To tam kilka osób odnajduje siebie, rozwiązuje swoje problemy i postanawia zawalczyć o siebie. To opowieść, w której splatają się losy kilku bohaterów, a każdy z nich ma swój bagaż doświadczeń, swoje traumy i problemy. Autorka pokazuje, że na wszystko w życiu jest czas, że czasami warto odpuścić i zdać się na los, bo to co najcenniejsze może przyjść do nas niespodziewanie. O stracie i żałobie, samotności, potrzebie bycia kochanym i o tym, że warto dać sobie szansę ma bycie szczęśliwym. Przepięknie napisana, refleksyjna, mądra i życiowa powieść. Polecam!


