Strona głównaWywiadyJuż się nauczyłam, że nie ma się co zarzekać i zakładać, że...

Ostatnio opublikowane

Już się nauczyłam, że nie ma się co zarzekać i zakładać, że książka będzie jednotomowa, bo bywa tak, że po latach bohaterowie o sobie przypominają, wywiad z Joanną Tekieli

A dzisiaj zapraszam Was na rozmowę z Joanną Tekieli.


Skąd wzięła się Pani fascynacja Pieninami i dlaczego właśnie ten region stał się tłem Pani powieści? Czy są to Pani rodzinne strony?

Nie są to rodzinne strony. W Pieniny trafiłam wiele lat temu podczas wakacji i… przepadłam, tak jak moja bohaterka. Zakochałam się w tych górach i od tamtych wakacji wracałam tam co roku, jesienią – bo uważam, że wtedy jest najpiękniej. A trafiły na karty powieści w trudnym czasie pandemii. Miałam już spakowany plecak, gdy się okazało, że nie można podróżować – i wtedy właśnie, z tęsknoty, zaczęłam pisać książkę, której akcja rozgrywa się w Pieninach.

Od premiery pierwszego tomu upłynęło sporo czasu, dlaczego zdecydowała się Pani na kontynuację losów bohaterów? Czy tak miało być, czy ta decyzja przyszła do Pani z czasem?

Sądziłam, że „Szepty pienińskich ścieżek” pozostaną pojedynczą powieścią. Planowałam napisać tylko wiosenne opowiadanie do antologii, ale okazało się, że moim bohaterom nie wystarczy krótka forma. Opowiadanie rozrosło się tak bardzo, że powstała powieść.

Skoro pojawiła się druga część to muszę zapytać, czy jest szansa na kolejną? Może trzecią finałową?

Już się nauczyłam, że nie ma się co zarzekać i zakładać, że książka będzie jednotomowa, bo bywa tak, że po latach bohaterowie o sobie przypominają, więc kto wie? Może kiedyś powstanie kolejna część? W tym momencie jej nie planuję.

Pieniny są niezwykle urokliwe, ma Pani swoje ulubione miejsca tam?

Kocham cały ten region, ale mam takie obowiązkowe punkty: zawsze, gdy przyjeżdżam, muszę pójść szlakiem Małych Pienin na Wysoki Wierch, a także do Czerwonego Klasztoru i do Leśnicy. Uwielbiam też trasę na Przehybę i Durbaszkę, Wąwóz Homole, Białą Wodę, Trzy Korony, Sokolicę… Czyli całe Pieniny 🙂 

Czy podczas pracy nad powieściami odkryła Pani jakieś mało znane ciekawostki lub legendy związane z Pieninami?

Czy umiejscawiając akcję powieści właśnie w Pieninach jakoś szczególnie przygotowywała się Pani do pisania? Czytała przewodniki, jakieś materiały źródłowe?

To właściwie było odwrotnie: najpierw fascynacja Pieninami, a potem powieść. Przez wiele lat poznawałam ten obszar, czytałam przewodniki, legendy, rozmawiałam z zaprzyjaźnionymi mieszkańcami regionu, zgłębiałam jego sekrety, zbaczałam ze szlaków i odkrywałam własne ścieżki. Aż wreszcie postanowiłam podzielić się tą miłością i odkryciami z moimi Czytelniczkami i Czytelnikami. 

Który z bohaterów tej serii jest Pani najbliższy? A kogo było najtrudniej wykreować? 

Najbardziej lubię Patrycję. Ta dziewczyna jest bardzo dzielna, ma duże poczucie humoru i przez jej postać chciałam zwrócić uwagę na to, jak postrzegamy osoby niepełnosprawne. Nikt nie przysporzył mi problemów, w przypadku tej powieści żaden z bohaterów ze mną nie walczył 🙂 

Czy w związku z premierą Barw pienińskich szczytów planowana jest trasa autorska? Jeśli tak to gdzie będzie można się z Panią spotkać?

Nie planuję specjalnej trasy w związku z wydaniem książki. Większość spotkań autorskich zaplanowałam pod koniec ubiegłego roku, ale na pewno pojawią się na nich pytania o Pieniny.

Marta Mrowiec
Marta Mrowiec
Czyta, pisze, biega, chodzi po górach, ogląda mecze i słucha rapu. Nietypowo typowa kobieta.

Komentarze

Najczęściej czytane