Strona głównaWywiadyMnie głównie ukształtowała klasyka. Sądzę, że na mój sposób pisania najbardziej wpłynęła...

Ostatnio opublikowane

Mnie głównie ukształtowała klasyka. Sądzę, że na mój sposób pisania najbardziej wpłynęła twórczość pisarzy epoki pozytywizmu, wywiad z Sylwią Kubik

A dzisiaj zapraszam Was na rozmowę z Sylwią Kubik.

Napisała Pani kilkadziesiąt książek. Jakie książki najbardziej wpłynęły na Pani sposób pisania? Jak w ogóle zmieniało się Pani pisanie na przestrzeni lat?

Nie wskażę żadnych konkretnych książek, bo mnie głównie ukształtowała klasyka. Sądzę, że na mój sposób pisania najbardziej wpłynęła twórczość pisarzy epoki pozytywizmu. Uwielbiam tę epokę. Naturalizm i realizm przede wszystkim. Czerpię też z modernizmu. Wykorzystuję symbolizm i impresjonizm. Jakby dobrze się przyjrzeć moim tekstom, to i po turpizm często sięgam. A nawet bardzo często.

Co ciekawe na początku w ogóle nie nazywałam stosowanych metod. Po prostu pisałam w stylu, który mi najbardziej odpowiadaj i do mnie pasował. Dopiero podczas jednego z wywiadów, gdy padło właśnie takie pytanie postanowiłam zrobić analizę mojej twórczości i szczegółowo zidentyfikować nurty, z których korzystać.

Czy teraz robię to bardziej świadomie? Nie. Dalej daje się ponieść intuicji, ale jak widać wierna jestem tym kierunkom w moich powieściach, bo w każdej można właśnie to odnaleźć. Zatem konkludując – moje pisanie się nie zmieniło.

Czy podczas pisania zdarza się Pani zmieniać wcześniej zaplanowaną historię? Czy raczej pisze Pani zgodnie ze scenariuszem?

Nigdy nie mam planu ani scenariusza, chyba, że jest to powieść na faktach. Wtedy trzymam się ściśle historii, która jest opowieścią o czyimś prawdziwym życiu.

Jak radzi sobie Pani z trudnymi lub emocjonalnymi tematami, czy pisanie o nich sprawia, że później musi Pani to „odchorować”?

Nie, potrafię odciąć emocje i nie „odchorowuje”. Jednak dla równowagi psychicznej zawsze po ciężkiej powieści piszę lekką, sielską. Uważam, że taki płodozmian jest idealny. I to nie tylko w rolnictwie, a właśnie, a może przede wszystkim, w tworzeniu.

Sierociniec pełen nadziei to bardzo trudna historia, skąd pomysł na tę fabułę? Jak to się wszystko zaczęło?

Lubię trudne historie i takie często do mnie trafiają. Odkąd zaczęłam opisywać życie prawdziwych postaci takich opowieści trafia do mnie coraz więcej. Tak też było z „Sierocińcem pełnym nadziei”. Jest to historia dziadka mojej czytelniczki.

Czy od początku wiedziała Pani, jak zakończy się ta historia, czy zakończenie przyszło w trakcie pisania?

W tym przypadku dokładnie wiedziałam, jak się historia skończy, ponieważ jest to zapis życia Czesława i Cecylii, postaci autentycznych.

A czy w planach ma Pani może powrót do bohaterów tej książki?

Nie. Wszystkie książki w cyklu habitowo-sutannowym, to pojedyncze, odrębne i zamknięte w jednym tomie opowieści.

Zagląda Pani na portale z recenzjami i czyta opinie o swoich książkach?

Oczywiście! Zawsze 😊

Jeśli może Pani zdradzić to, czy obecnie pracuje Pani nad nową książką?

Właściwie, to ja zawsze piszę, więc tak, kończę kolejną powieść. Ukaże się jesienią. Tym razem będzie to właśnie sielska historia.

A prywatnie po jakie książki sięga Pani najchętniej? Jaki tytuł ostatnio Panią zachwycił?

Mało mam czasu na czytanie, ale zawsze sięgam po książki mojej wspaniałej Joanny Szarańskiej. Uwielbiam ją jako pisarkę i jako człowieka. I serdecznie polecam jej twórczość.

Marta Mrowiec
Marta Mrowiec
Czyta, pisze, biega, chodzi po górach, ogląda mecze i słucha rapu. Nietypowo typowa kobieta.

Komentarze

Najczęściej czytane