Strona główna Wywiady Sztuka towarzyszy mi od zawsze, bo kiedy nie piszę, maluję obrazy, wywiad z Niną Zawadzką

Sztuka towarzyszy mi od zawsze, bo kiedy nie piszę, maluję obrazy, wywiad z Niną Zawadzką

0
Sztuka towarzyszy mi od zawsze, bo kiedy nie piszę, maluję obrazy, wywiad z Niną Zawadzką

A dzisiaj zapraszam Was na rozmowę z Niną Zawadzką, Autorką powieści W ramionach wroga.

Jak to było z tą książką. Pierwsze pojawili się w Twojej głowie bohaterowie, czy może motyw związany z ochroną dzieł sztuki?

Plany dotyczące kolejnych powieści robię z dużym wyprzedzeniem. Z reguły pisząc jedną książkę, mam już w głowie zarys trzech następnych. O tym, czym zajmę się w dalszej kolejności, decyduje przede wszystkim to, jak szybko udaje mi się zebrać rzetelne informacje. Bywa, że odkładam dany temat do momentu, aż zdobędę wystarczającą wiedzę, by zbudować na niej wiarygodną fabułę. Jedna z moich historii czekała na swoją kolej ponad dwa lata. W tym przypadku było podobnie. Motyw związany z rabunkiem i ochroną dzieł sztuki chodził za mną od dawna, więc to on pojawił się jako pierwszy. Kiedy poczułam, że nadszedł właściwy moment, bohaterowie naturalnie dopełnili tę przestrzeń.

Interesowałaś się tym tematem wcześniej, gdzie szukałaś informacji?

Sztuka towarzyszy mi od zawsze, bo kiedy nie piszę, maluję obrazy. Od lat z zapartym tchem śledziłam też wszelkie doniesienia o odzyskiwaniu dzieł sztuki zrabowanych podczas II wojny światowej. Jednak właściwy, głęboki research do książki rozpoczęłam od analizy polskich katalogów strat wojennych. Później próbowałam odtworzyć powojenne losy niektórych obiektów. Podróżowałam śladami miejsc z tzw. Listy Grundmanna. Ponieważ mieszkam na Dolnym Śląsku, niektóre z tych lokalizacji miałam dosłownie na wyciągnięcie ręki. Co niesamowite, wielu lokalnych mieszkańców wciąż żyje historiami swoich przodków, którzy wspominali o polskich skarbach ukrywanych w piwnicach poniemieckich dworków i pałaców. Te przekazy okazały się dla mnie prawdziwą skarbnicą wiedzy i wyznaczyły kierunek moich dalszych poszukiwań.

Czy podczas pisania natrafiłaś na informacje, o których wcześniej nie wiedziałaś, a które mocno Cię poruszyły?

Oczywiście. Pamiętam moment, gdy przeczytałam artykuł Tadeusza Zadrożnego pt. Pouczające Dagoberta Podróże. Tekst opowiadał o Dagobercie Freyu, dyrektorze Instytutu Historii Sztuki na ówczesnym Uniwersytecie we Wrocławiu. Frey wraz ze współpracownikami jeszcze przed wojną podróżował po Polsce, a zebrane wtedy informacje posłużyły później do bezwzględnej grabieży dzieł sztuki. Nie miałam pojęcia, że ta operacja została zaplanowana z aż pięcioletnim wyprzedzeniem! Żyłam w przekonaniu, że była skutkiem wojny. Później wielokrotnie trafiałam na wzmianki o Freyu – pojawiał się m.in. we wspomnieniach Stanisława Lorenza, powojennego dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie. Byłam autentycznie zszokowana tym, jak krucha w obliczu wojny okazała się dawna przyjaźń między muzealnikami.

Muszę przyznać, że Mellissa to postać dosyć niejednoznaczna, czy od samego początku wiedziałaś, jak potoczą się jej losy, czy niektóre rozwiązania fabularne przyszły w trakcie pisania?

Ta postać ewoluowała wraz ze mną i moim rosnącym oburzeniem, gdy coraz głębiej poznawałam kulisy wojennych grabieży, funkcjonowanie organizacji ERR oraz kolejne fakty o Dagobercie Freyu. Można powiedzieć, że zmieniałyśmy się razem. Im bardziej zagłębiałam się w ten temat, tym więcej rodziło się we mnie pytań, a to sprawiało, że natura samej bohaterki stawała się coraz bardziej złożona.

Piszesz książki osadzone w wojennych realiach, ale równocześnie jest w nich miejsce na miłość. Czy trudno tworzy się takie opowieści? Co w nich jest dla Ciebie najtrudniejsze?

Łączenie historii z romansem nie sprawia mi większej trudności. To przede wszystkim kwestia odpowiedniego splatania wydarzeń z towarzyszącymi im emocjami. Najtrudniejszym etapem pracy jest dla mnie znalezienie tematu, który autentycznie mnie porwie i pozwoli mi poniekąd wejść w rolę archeologa. Bez tego nie ma mowy o pisaniu. Dopóki nie mam szczegółowo opracowanego tła historycznego, nie siadam do przelewania historii na papier. Właśnie dlatego rzetelna kwerenda pochłania aż 90% czasu, jaki poświęcam na stworzenie książki. Dopiero, gdy uchwycę ten właściwy punkt wyjścia i dotykam tego, co nieodkryte, moja wyobraźnia rusza na najwyższych obrotach, a powieść zaczyna wręcz sama przepływać mi przez palce.

I jak już przy trudnościach jesteśmy, to która scena z książki W ramionach wroga była dla Ciebie najtrudniejsza do napisania, najbardziej emocjonalna?

W tej powieści było kilka scen, z którymi musiałam długo pochodzić, zanim je napisałam. Jedną z trudniejszych była ta opisująca zamach na weselników.  

Czy myślałaś kiedyś o napisaniu książki bez wojennego tła, czy to właśnie ta część historii jest dla Ciebie istotna i o niej chcesz pisać?

Tak, myślałam. Z pewnością kiedyś taką napiszę, ale do tego czasu mam w głowie kilka powieści z tłem historycznym, niekoniecznie wojennym, które domagają się opowiedzenia. Na napisaniu tych książek skupię się w kolejnych miesiącach.

Patrząc z perspektywy lat jak zmieniło się Twoje pisanie od debiutu aż do teraz? Nad czym więcej pracowałaś?

 Z upływem lat zaczęłam podchodzić do twórczości znacznie poważniej i bardziej zadaniowo. Na początku była to raczej zabawa słowem oraz emocjami. Płynęłam na fali spontanicznych migawek, które pojawiały się w mojej głowie i z których krok po kroku sklejałam fabułę. Często żartowałam, że gotową książkę widzę w myślach jak zwiastun filmowy, a moim zadaniem jest jedynie rozwinięcie tych niedostrzegalnych scen. Od trzech lat pisanie to mój sposób na życie. Najwięcej wysiłku kosztowało mnie okiełznanie nowej codzienności, ponieważ tej pracy nie da się zamknąć w sztywnych, ośmiogodzinnych ramach. Ostatecznie wypracowałam autorski system twórczy, z którego korzysta już kilku kolegów i koleżanek po piórze. Pozwala on pisać w sposób nieskrępowany, a jednocześnie na bieżąco dbać o jakość języka. Wciąż jednak czeka mnie długa droga, jeśli chodzi o zachowanie zdrowego balansu między pracą a życiem prywatnym. Mam bowiem silną tendencję do totalnego zatracania się w świecie moich powieści, przez co znikam z rzeczywistości na kilka tygodni, praktycznie nie wychodząc z domu.

I na koniec nie mogę nie zapytać o plany na najbliższą przyszłość. Pracujesz już nad czymś nowym, czy jeszcze żyjesz premierą W ramionach wroga?

Nieustannie pracuję nad nowymi książkami. Obecnie żyję powieściami, która ukażą się w 2027 roku.