Ostatnio opowiadałam Wam o książce Tam, gdzie kończy się cisza a dzisiaj zapraszam na rozmowę z Autorką.
Tam, gdzie kończy się cisza to Pani druga książka. Pisało się ją łatwiej niż debiut?
Zdecydowanie tak! „Tam, gdzie kończy się cisza” , to zupełnie inna historia. I muszę przyznać, że zdecydowanie mi bliższa. O debiucie mogę powiedzieć, że to była opowieść „pisana”, a historia Malwiny to coś, co przeżyłam i coś, co żyje we mnie po dzień dzisiejszy, a także bardzo mnie zmieniło.
Historia Malwiny przenosi nas o kilkadziesiąt lat wstecz, czy korzystała Pani z jakichś materiałów, by opisać tamte czasy?
To prawda. Historia Malwiny przenosi nas w czasy, do których rzadziej zaglądamy, jeśli o chodzi o literaturę popularną. Jeśli chodzi o historyczne materiały, to jak najbardziej z nich korzystałam, by potwierdzić autentyczność opisywanych wydarzeń, ale znacznie cenniejsze były dla mnie rozmowy z osobami żyjącymi w tamtym okresie. Prawdziwe historie, którymi można się zainspirować nadają moim zdaniem powieści nowy wymiar. Sprawiają, że łatwiej utożsamić się z pewnymi opisami lub wypełnić je własnymi odczuciami.

Główna bohaterka chce się zemścić za swoje krzywdy, czy od początku wiedziała Pani, jak zakończy się ta powieść, czy rozwiązanie przyszło z czasem?
Muszę przyznać, że tak! Od kiedy napisałam już pierwsze zdanie, znałam zakończenie powieści. Muszę przyznać także, że powieść jest dokładnie w takim kształcie jakim pragnęłam. Zawarłam wszystko, co nosiłam w swoim sercu i muszę przyznać, że to bardzo przyjemne uczucie. Stawiając ostatnią kropkę czułam spełnienie i wzruszenie. A nie ma chyba nic bardziej frustrującego dla autora, niż to kiedy nie może w pełni na papierze zmaterializować swoich własnych myśli.
Malwina to skomplikowana bohaterka, która wiele przeszła. Czy tę postać było trudno opisać/pokazać?
Muszę przyznać, że nie. Może zabrzmi to dziwnie, ale czułam z Malwiną swoistą więź emocjonalną, która sprawiła, że ta bohaterka po dziś dzień żyje w moim sercu. I myślę, że każdy po części może się z nią utożsamić. Jest do bólu ludzka, momentami sprzeczna, tragiczna i wielobarwna, a jednak historia jej życia daje nadzieję. Moim zdaniem historii Malwiny nie można traktować jako przestrogi. Opowieść ta jest pełna zdarzeń, które ukazują jak niewiele w życiu jest zależne od nas i jak bardzo trzeba uważać, jakimi osobami się otacza.
Czy ta historia to zupełna fikcja, czy może jest czymś inspirowana?
Historia jest w większości fikcyjna, ale przyznam szczerze, że historia pewnej bliskiej mi osoby zainspirowała mnie do napisania tej powieści. Nie chcę tutaj za wiele zdradzić, ale historia Malwiny jak najbardziej zawiera w sobie zdarzenia, które jak najbardziej miały miejsce w rzeczywistości.
Do tej pory ukazały się 2 Pani książki, pracuje już Pani nad kolejną? Jeśli tak, to czy będzie to powieść?
Ależ oczywiście! Trzecia książka jest już napisana, jedynie tylko pozostaje czekać na moment, gdy ujrzy światło dzienne. W książce, która zapewne ukaże się za jakiś czas na pewno Państwa zaskoczę. Zabiorę Państwa do słonecznej Marsylii oraz na Wołyń w czasy przełomu XIX i XX wieku. Jednak to nie będzie zwykła powieść. To będzie historia pełna zagadek i magii, w której bardzo dużą rolę odegrają Karty Tarota i rodzinne tajemnice sprzed lat.
A prywatnie też najchętniej sięga Pani po powieści?
Prywatnie chętnie sięgam po powieści obyczajowe. Uważam, że to barwne historie, w których znajduje się esencja ludzkiego życia. Jednakże bardzo lubię także reportaże, a gdy potrzebuję dreszczyku emocji, sięgam po kryminały.


