Strona głównaWywiadyZa każdym razem boję się, że komuś się moja powieść nie spodoba...

Ostatnio opublikowane

Za każdym razem boję się, że komuś się moja powieść nie spodoba i zaleje mnie fala krytyki, wywiad z Ewą Formellą

Ostatnio opowiadałam Wam o Kołysance dla Łani, a dzisiaj zapraszam na rozmowę z Autorką.

Kiedy zrodził się w Pani pomysł na Kołysankę dla Łani? Czy ta historia długo w Pani dojrzewała?

Historię bohaterów „kołysanki” usłyszałam kilka lat temu od jednego z moich podopiecznych. Pracowałam wówczas jako opiekunka osób starszych i niepełnosprawnych. Historia ta od razu „chwyciła” mnie za serce, ale ponieważ pisałam wówczas inną historię, a kolejną miałam w planach, ta musiała trochę odczekać na swoją kolej.

Skąd czerpała Pani informacje potrzebne do napisania tej historii?

Najpierw była historia opowiedziana przez pewnego pana. Potem powoli powstała fabuła, w której ów pan dodawał szczegóły, o których ja albo nie pamiętałam (kiedy mi wcześniej opowiadał), albo o nich nie wiedziałam. Kwestie wojenne od lat konsultuję z pewnym gdańskim pisarzem, byłym wojskowym, który drugą wojnę światową pod każdym względem i wojennym, i cywilnym ma dosłownie „w małym palcu”. To była bardzo ciekawa współpraca. Poza tym kilka razy kontaktowałam się z wnuczką „Łani”, która również dopowiedziała mi sporo szczegółów z życia babci.

W Kołysance mamy dwie osie czasowe. Czy łatwiej pisało się Pani o przeszłości, czy wątek współczesny?

Zdecydowanie łatwiej pisało mi się watek współczesny, bo mogłam tutaj popuścić wodze fantazji. Natomiast wątek przeszłości wymagał ode mnie solidnego przygotowania i dużo czasu zajęła mi kwerenda, aby wszystko opisane w powieści było zgodne z prawdą historyczną.

Czy siadając do pisania Kołysanki wiedziała Pani jak ta historia się zakończy? Czy zakończenie przyszło dopiero w trakcie pracy?

Wiedziałam od początku jak skończy się historia, chociaż ten koniec nieco zmodyfikowałam. Kiedy skończyłam pisać książkę oboje bohaterów już nie żyło, było mi przykro, ale takie jest życie.

Pisze Pani głównie powieści obyczajowe, czy właśnie po ten gatunek sięga pani najchętniej jako czytelniczka?

Jako czytelniczka sięgam po różne gatunkowo książki, nie czytuję jedynie erotyków i horrorów. Lubię czytać powieści pisane sercem, to się da wyczuć już po pierwszych stronach. Uwielbiam thrillery i kryminały, ale również powieści obyczajowe. Gdy mam kiepski humor sięgam po komedie, gdy mam ochotę sobie popłakać czytam jakiś dramat. Czytam dużo, chociaż ostatnio z powodu kłopotów z oczami częściej słucham audiobooków, ale też różnych gatunkowo.

Czy po tylu latach bycia na rynku wydawniczym jeszcze coś Panią stresuje podczas premiery nowej książki?

Każda premiera książki stresuje mnie tak samo i to bez względu czy jest to pierwsze wydanie czy wznowienie. Za każdym razem boję się, że komuś się moja powieść nie spodoba i zaleje mnie fala krytyki. Ale równocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że każda czytelniczka/każdy czytelnik ma prawo do własnego zdania. Mnie również jedne książki się podobają a inne nie. Każda premiera jest dla mnie tak samo ważna i przy każdej towarzyszą mi ogromne emocje.

Czy w związku z premierą Kołysanki planowana jest trasa autorska, gdzie czytelnicy będą się mogli z Panią spotkać?

Niestety nie. Nie jestem rozchwytywaną autorką chociaż mam swoje grono czytelniczek/czytelników. Premierę książki będę zapewne świętowała w niewielkim gronie w „moim” Gdańsku. Mam zaprzyjaźnioną bibliotekę, w której zawsze mnie goszczą przy każdej książce i to mi wystarcza, aby istnieć jako pisarka. Do tego zbliżające się targi książki również są mocno wpisane w kalendarz premierowy, bo czytelniczki i czytelnicy na każde targi książki przywożą moje książki wiedząc (głównie z moich social mediów), że będę w nich uczestniczyła chociażby tylko prywatnie.

Marta Mrowiec
Marta Mrowiec
Czyta, pisze, biega, chodzi po górach, ogląda mecze i słucha rapu. Nietypowo typowa kobieta.

Komentarze

Najczęściej czytane