Inka Jabłońska, Mój chłopak i jego narzeczona (2020)

Mój chłopak i jego narzeczona to przewrotna, zabawna, ale też gorzka opowieść o starej miłości, która podobno nie rdzewieje. Podobno.

Malwina dostaje zaproszenie na ślub swojego byłego chłopaka, postanawia wybrać się tam razem z Jackiem, facetem, z którym od czasu do czasu sypia. I wszystko byłoby dobrze, gdyby na miejscu nie okazało się, że pan młody wcale nie ma ochoty na ślub, jego wybranka ma lekką obsesję na punkcie Malwiny, a Jacek tak naprawdę próbuje powiedzieć jej, że jest dla niego kimś więcej niż kobietą, z którą sypia. W dodatku Malwina musi się spotkać z osobami z liceum, a tam nie była zbytnio lubiana. Wszystko to dzieje się szybko i prowadzi do wielu zabawnych, ale też smutnych sytuacji.

Musze przyznać, że po 40 stronach miałam ochotę odłożyć ją w kąt. Nie potrafiłam wczuć się w tę historię opowiadaną w narracji pierwszoosobowej. Niemniej cieszę się, że w końcu coś zaskoczyło i dosłownie ją pochłonęłam. I tak jak na początku bardzo denerwowała mnie główna bohaterka i jej niezdecydowanie, tak później skłoniło mnie to do zadania sobie pytania, jak wiele razy ja zachowywałam się podobnie? Stojąc gdzieś w rozkroku pomiędzy sercem a rozumem, ciągle wracając do wspomnień, ciągle pamiętając o tym, kto kiedyś był dla mnie ważny? Bo Mój chłopak i jego narzeczona to opowieść pokazująca, że czasem wydaje nam się, że uczucie w danej chwili jest tym ostatecznym i jedynym, że z czasem ono nie mija, a nie zdajemy sobie sprawy, że to tylko sentyment i garść wspomnień. Takie uwiązanie sprawia, że nie potrafimy iść dalej, budować nowych relacji i dawać szansy na kolejne uczucie.

Mój chłopak i jego narzeczona to także historia pokazująca, że w życiu prawdziwa miłość nie zdarza się tylko raz. Że każda miłość jest inna, zbudowana z innych doświadczeń i opierająca się na innych wartościach. Miłość jest różna, tak samo jak różni są ludzie i tylko od nas zależy, aby ją dostrzec i dać jej szansę.

Mój chłopak i jego narzeczona to zabawna, lekka, ale też momentami gorzka opowieść. Co więcej, nieprzewidywalna! Kiedy czytelnik już zmierza w stronę :żyli długo i szczęśliwie” autorka postanawia zagrać mu na nosie. Świetna zabawa gwarantowana, a to wszystko z domieszką refleksji. Idealna propozycja na letnie wieczory!

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE