Katarzyna Puzyńska – Motylek (2014)

Hermetycznie zamknięta wieś – Lipowo. Tam Katarzyna Puzyńska umieściła akcję swojej debiutanckiej książki. Każdy wie wszystko o sobie, każdy śledzi ruchy swoich sąsiadów, przeważnie każdy plotkuje. To właśnie tam dochodzi do morderstwa. Ciało należy do siostry zakonnej, której życie, jak się okazuje, nie należało do cnotliwych. Z czasem zostaje zabita druga kobieta – żona lokalnego milionera.

Katarzyna Puzyńska debiutuje Motylkiem. Jest to bardzo dobry i mocny debiut. Akcja dzieje się w małej miejscowości, jaką jest Lipowo. Na tamtejszym komisariacie pracuje 4 policjantów oraz matka jednego z nich. Daniel Podgórski – szef, Marek Zaręba (Młody), Paweł Kamiński oraz Janusz Rosół. Życie toczy się spokojnie we wsi do momentu, gdy żona Zaręby znajduje ciało zakonnicy leżące obok drogi. Początkowo wszystko wskazuje na potrącenie. Wyniki sekcji zwłok wskazują jednak, że siostra Monika została zamordowana. Kilka dni późnij ginie kolejna kobieta. Policjantom przyjdzie się zmierzyć z rozwiązaniem tych dwóch spraw, co okazuje się nie lada zadaniem.

Puzyńska wyraźnie nakreśliła sylwetki swoich bohaterów. Daniel Podgórski – rozsądny i poważany szef komisariatu, Marek Zaręba lekko zabawny, niedoświadczony i ambitny, Paweł Kamiński zwykły dupek (bijący żonę, wywyższający się, uważa że wszystko mu się należy i że jest bezkarny) oraz Janusz Rosół – skryty i małomówny wdowiec. Jest też Ziętar – lokalny bohater (w pejoratywnym znaczeniu tego słowa). Przyznam szczerze, że nie ma mu kto mordy obić (kolokwialnie mówiąc), by się uspokoił i przestał panoszyć. Nikt mu się nie stawia, dlatego czuje się, jakby całe Lipowo należało do niego. Zapewne w każdej wsi, czy na osiedlach w mieście są właśnie tacy  lokalni bohaterowie czujący się bezkarnie i siejący postrach.  Kobiece sylwetki również są wyraziste: ekscentryczna Wera, zagubiona rozwódka Weronika, nieco szalona Blanka, poukładana Maria Podgórska (matka Daniela) oraz kontrowersyjna komisarz Klementyna Kopp. Wszystkie postacie drugoplanowe również mają bujne osobowości. Przez całą powieść przewija się również On. Tajemnicza postać, od której dostajemy sporadyczne przemyślenia, krótkie opisy zdarzeń, z których nie jesteśmy w stanie wywnioskować kim jest ta osoba. Jedyne co wiemy, iż usilnie chce zostać Motylkiem, co ewidentnie wskazuje, że nie jest zdrowy psychicznie. Wiemy też, że jest to morderca. Równie dobrze może to być, któryś z bohaterów, których stopniowo poznajemy, a którzy mają swoje tajemnice i zatarcia z innymi. Puzyńska świetnie skonstruowała swoje postacie i zgrabnie wplątała ich historię w morderstwa przez co do ostatniej strony nie wiemy kto zabił. Kiedy już wydaje nam się, że mamy podejrzanego nagle coś się wydarza a my znowu jesteśmy w tym samym miejscu. Podobnie jak lipowscy policjanci, błądzimy z nimi jak dzieci we mgle. Do końca nic nie jest oczywiste. A na ostatnich stronach jesteśmy w lekkim szoku. Mistrzowsko uknuta fabuła. Czapki z głów Pani Kasiu!

Autorka tak misternie utkała akcję, że nie sposób się od niej oderwać. Zagadka goni zagadkę. Tajemnica skrywa kolejną tajemnicę. Losy bohaterów wzajemnie się przeplatają tworząc siatkę zdarzeń. Co chwilę czekają na nas nowe, zaskakujące wątki. Gdy myślimy, że sprawa zaczyna się wyjaśniać Puzyńska daje nam pstryczka w nos kierując sprawę na zupełnie inne tory. Od samego początku trzyma nas w napięciu, niecierpliwie przewracamy strony, by rozwiązać tajemniczą śmierć zakonnicy i drugiej kobiety (nie będę Wam zdradzać kto to). Co ciekawe akcja toczy się tylko od 15 stycznia do 27 stycznia, dodatkowo dostajemy również kilka zdarzeń, które miały miejsce w przeszłości. 13 dni skrupulatnie opisanych na ponad 600 stronach, które nie nudzą czytelnika. To chyba najlepsza recenzja tego debiutu.Tutaj wszystko jest przemyślane od pierwszego do ostatniego słowa: miejsce akcji, bohaterowie, intryga.

Motylek to nie tylko dobry kryminał. To również powieść z bogatym tłem obyczajowym pokazującym lokalne życie małej miejscowości (zabawa w remizie, otwarcie nowego sklepu, na które wszyscy przychodzą). Lipowo to typowa wieś: z kościołem i plebanią (o proboszcza dba gospodyni), jednym sklepem, komisariatem policji i salonem fryzjerskim (miejscem plotek). Autorka porusza również istotną rolę plotki w społeczeństwie – w postaci tajemniczego blogera prowadzącego stronę nasze-lipowo, którą z wypiekami śledzą wszyscy mieszkańcy. To wreszcie pokazanie społeczeństwa borykającego się z wieloma problemami: alkoholizmem, przemocą domową, nieletnimi ciążami, aborcją, handlem nielegalnymi substancjami. Puzyńska odniosła się również do małych, rodzinnych dramatów: konfliktu pokoleń, wychowaniu dzieci po śmierci żony, męża tyrana. Na wsi ściany mają uszy i nic nie umknie uwadze jej mieszkańców. Nie brakuje również pozytywnych zdarzeń, jak rodzące się uczucie miłości czy wieloletnie przyjaźnie. Ot takie zwyczajne życie. Raz gorzkie, raz sielskie. Normalne. I właśnie ta normalność jest dużym atutem. Czytelnik po prostu od razu czuje się członkiem tej społeczności i razem z nią chce rozwikłać zagadkę. W swoim kryminale autorka świetnie wplotła społeczne patologie, które marginalizują ludzi i wykluczają ze szczelnej społeczności. Zatem Motylek to powieść społeczno-obyczajowa z rozbudowanym wątkiem kryminalnym oraz elementami psychologicznymi. Nie szufladkujmy jej wyłącznie jako kryminał, gdyż wtedy dużo na tym straci.

Ostatnio coraz częściej sięgam po książki polskich pisarzy i muszę stwierdzić, że nasz rodzimy rynek ma się całkiem nieźle czego dowodem jest chociażby właśnie Motylek. Zacieram niecierpliwie ręce i czekam aż zatopię się w Więcej czerwieni – drugiej książce opowiadającej o Lipowie.

Jednego tylko nie wybaczę Kasi, a mianowicie że fragment kawałka Jestem Bogiem został trochę niedokładnie podany. Jedno słowo jest w niewłaściwej kolejności co sprawiło, że rym się nie ułożył w głowie oraz o jedno rany za dużo. Takie moje zbyt dokładne czytanie. Przeprosiła na końcu za błędy i wzięła winę na siebie.

Bo ja jestem Bogiem, uświadom to sobie (sobie)
Słyszysz słowa, od których włos jeży się na głowie
O rany, rany, jestem niepokonany

U Kasi fragment ten brzmi:

Bo ja jestem Bogiem, uświadom to sobie
Słyszysz słowa, od których włos się jeży na głowie
O rany, rany, rany jestem niepokonany

To jest kosmetyczne niedopatrzenie, jednak mnie zakuło w oczy, gdyż głównie słucham właśnie rapu i automatycznie mi się to nie kleiło. Osobiście w przypadku syna Rosoła, który wybierał się na spotkanie z Majką i słuchał tego utworu wybrałabym fragment:

(…) jeszcze oszaleją wszystkie pizdy
Gdy poznają mój urok osobisty
Duszę artysty, to jaki jestem skromny i bystry
Szczery do bólu, że aż przezroczysty

Jak widzicie na zdjęciu poniżej nie wszystkie książki mam Na regale u Marty Mrowiec, czasem korzystam z biblioteki 😉 Edit: własny egzemplarz Motylka już na regale 😉

Poprzedni artykułNatasza Socha – Maminsynek (2015)
Następny artykułKwiecień 2015

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE