Zaraz po kryminałach to właśnie powieści obyczajowe i literatura kobieca są mi bliskie. Nic więc dziwnego, że We troje skradła moje serce, jednak spodziewałam się czegoś zupełnie innego.

Może zacznę czego się spodziewałam. Sugestywny tytuł We troje nasuwa nam na myśl romans, ot ktoś trzeci pojawia się i burzy czyjeś do tej pory poukładane życie. Z tej przyczyny rozpadają się związki, są zrywane zaręczyny z nawet ludzie rozwodzą się po wielu latach wspólnego małżeństwa. I właściwie spodziewałam się romansu, lekkiego i niezobowiązującego. To co dostałam okazało się opowieścią o trudnych wyborach, niejednoznacznych uczuciach i moralnie wątpliwych decyzjach.

Joasia choruje na raka piersi, czeka ją zabieg mastektomii. Czuwa przy niej mąż Piotr oraz siostra Agata, która przyjechała z drugiego krańca Polski, gdzie prowadzi pensjonat razem ze swoim mężem. Między nią a Piotrem rodzi się zakazane uczucie, któremu nie potrafią się oprzeć. Wszystko to dzieje się szybko i chociaż oboje wiedzą, że nie jest to dobre nie potrafią tego powstrzymać.

Z drugiej strony mamy historię Joanny, która zmaga się z nowotworem. W dodatku usilnie chce zostać matką, odmawia leczenia chemioterapią i szuka na własną rękę eksperymentalnych metod leczenia. Chwyta się różnych możliwości i do końca wierzy, że będzie matką, kobietą spełnioną. Gdy w końcu zachodzi w ciążę jest wniebowzięta. Jej szczęście jednak nie trwa długo.

We troje to smutna powieść o miłości i tęsknocie. Hanna Dikta idealnie oddaje przeżywane emocje przez bohaterów. Pokazuje, że nie raz nasze wybory mogą kłócić się z zasadami jakimi kierujemy się w życiu. Pokazuje też, że miłość niejedno ma imię a to co w pierwszym odruchu bierzemy za miłość może okazać się fikcją. Może to być poczucie niespełnienia, tęsknota, szukanie pocieszenia. Tkwimy w związkach czując, że się dusimy, szukamy zmian, czegoś co odmieni nasze życie, by po wszystkim zorientować się, że to czego szukamy zawsze było blisko nas. To opowieść o różnych odcieniach miłości. O uczuciu trudnym, niejednoznacznym, kruchym. Wreszcie We troje to opowieść o walce o życie, o marzenia, o to by czuć się spełnionym. To książka, która powala się zastanowić czego w życiu szukamy, co dla nas jest ważne i o co powinniśmy dbać. To również pozycja, która zwraca uwagę jak istotne są badania w życiu kobiet. Mam nadzieję, że wy, moje czytelniczki, badacie się regularnie! 😉

Hanna Dikta zupełnie mnie kupiła książką We troje. Spodziewałam się banalnego romansu podążającego dosyć utartymi schematami a dostałam mądrą, choć smutną historię. Chociaż zdarzyło się kilka pikantnych fragmentów, którymi blisko do pełnoprawnych romansów. Jeśli lubicie życiowe historie, trochę smutne, ale mądre to We troje na pewno Wam się spodoba. Pamiętajcie, że miłość ma różne barwy, czasem warto zastanowić się zanim postanowimy wywrócić życie do góry nogami. Swoje i kogoś.