Jennifer Egan – Manhattan Beach (2018)

Początki z tą książką miałam trudne. Dwa razy ją odłożyłam, aby mimo wszystko do niej wrócić i ostatecznie stwierdzić, że było warto dać jej szansę.

Anna to typ buntowniczki. Od małego spędza czas głównie z ojcem wychowując się w męskim świecie. Potrafi postawić na swoim i uparcie dąży do celu. Wraz z nią w domu mieszka matka i niepełnosprawna siostra Lydia, która jest niezwykle ważna w jej życiu. Gdy jako dziecko wybiera się wraz z ojcem do domu Dextera Stylesa nie wie, jak wiele ta wizyta zmieni w ich życiu. Styles prowadzący nie do końca czyste interesy wtedy wzbudził w niej tylko ciekawość, a Anna zyskała jego uznanie decydując się zamoczyć nogi w lodowatej wodzie. Zrobiła to, aby poczuć emocje związane z życiem. Posmakować go. Później, w dorosłym życiu, gdy ich ścieżki znowu się przecinają Styles ją intryguje, a ich relacja wymyka się spod kontroli. W międzyczasie Anna postanawia zostać nurkiem, a w ówczesnych czasach zawód ten przypisany jest wyłącznie mężczyznom. Niemniej młodej kobiecie udaje się dopiąć swego, jednak musi stawić czoło twardym zasadom panującym w ich świecie. Do tego dochodzą niewyjaśnione sprawy związane z odejściem jej ojca, co pośrednio związane jest z Dexterem, o czym dowiaduje się później. O ile początkowo nurkuje, by naprawiać łodzie później robi to, by znaleźć ciało ojca. Nie wie jeszcze jakie niespodzianki skrywa los.

Manhattan Beach to wielowarstwowa opowieść o sile i odwadze kobiet, o przekraczaniu granic, nieustannej woli walki i harcie ducha. To także historia młodej kobiety, która każdego dnia zmaga się ze swoją codziennością i stara poprawić byt swojej rodziny. Wydarzenia rozgrywające się na tle Nowego Jorku pokazują ówczesny świat i zasady w nim panujące, jednak dla mnie zabrakło właśnie tego klimatu tamtego wieku. Za mało Nowego Jorku w Nowym Jorku. Fragmenty związane z działalnością Stylesa przywołały mi na myśl motywy z Ojca chrzestnego. Trochę zbyt obszerne opisy jego działalności nieco nużą. Niemniej Manhattan Beach w ostatecznej ocenie to jedna z tych historii, które warto przeczytać. Opowieść łącząca w sobie przeszłość z teraźniejszością, opowiadająca o zmaganiach ze stereotypami i schematami. Z historią, polityka i szemranymi interesami w tle. Napisana w bardzo obrazowy sposób działa na zmysły i wyobraźnię.

Na zdjęciach widzicie egzemplarz do recenzji. Normalne wydanie będzie o wiele ładniejsze 😉

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE