Magdalena Witkiewicz – Pierwsza na liście (2015)

Awaria małżeńska, wspólna książka Magdaleny Witkiewicz i Nataszy Socha, jest rewelacyjna. Od dawna chciałam w końcu sięgnąć po książki Magdaleny Witkiewicz. Przypadkiem trafiło na Pierwszą na liście. Spodziewałam się lekkiej historii. Dostałam książkę, która poturbowała mnie emocjonalnie. Mocno, głęboko za co tylko mogę podziękować autorce. A jej recenzja jest bardziej wynikiem moich refleksji, ale czy to nie po tym poznajemy dobrą książkę, że daje nam do myślenia? 

Pierwsza na liście to książka mądra i bardzo ważna. To nie jest skomplikowana historia, jednak tak bardzo nas dotyka, jest tak brutalnie bolesna i prawdziwa. Zaczęłam czytać i skończyłam w momencie, gdy dotarłam do ostatniej strony. Od tej pozycji trudno się oderwać, tak bardzo jesteśmy zżyci z bohaterkami, że chcemy wraz z nimi dotrzeć do szczęśliwego zakończenia i po cichu na nie liczymy.

Minął prawie miesiąc odkąd ją przeczytałam, a ona dalej siedzi mi w głowie. Magdalena Witkiewicz porusza bardzo ważny temat, jakim jest wyrażenie zgody na zostanie dawcą. Jakiś czas temu wyraziłam chęć oddania organów po śmierci. Jest to decyzja w pełni świadoma i przemyślana. Od dłuższego czasu rozważam też opcję zgłoszenia się jako dawca szpiku. Jednak, jak sama autorka przyznaje, to szalenie ważna decyzja i musimy być jej pewni. Na to samo wskazuje Urszula Jaworska, która założyła fundację Banku Dawców Szpiku. Zdaję obie sprawę, że takim gestem mogę komuś uratować życie, jednak chcę mieć pewność swojej decyzji. Przypuszczam, że to kwestia czasu, jednak jak czasem lubię mówić czas też potrzebuje czasu.

Odkąd napisałam te słowa minęły dwa tygodnie. Podjęłam decyzję i zarejestrowałam się na stronie DKMS. Świadomie.

Historia opowiedziana przez Magdalenę Witkiewicz jest niezwykle poruszająca i wzbudzająca w nas masę emocji. Sam fakt, iż skończyłam ją czytać o 1.30, a dokładnie fakt, że zaczęłam 3 godziny wcześniej może świadczyć o tym jak bardzo pochłonęła mnie ta opowieść. Historię poznajemy z perspektywy kilku osób. Oddanie narracji poszczególnym postacią sprawiło, że mogliśmy dzięki temu lepiej ją poznać i wyrobić sobie właśnie zdanie. Wyjątkowo nie będę Wam opowiadała o czym ona jest, chciałabym abyście po nią sięgnęli. To piękna i mądra książka o matczynej miłości, utraconych przyjaźniach, zdradzie, chorobie, nadziei i o tym, że czasami możemy komuś bezinteresownie pomóc, mimo strachu jaki nam towarzyszy. Głęboka, poruszająca niezwykle ważne kwestie. Na okładce książki widnieją słowa Janusza L. Wiśniewskiego mówiące o tym, że po tej książce od razu chcemy stać się lepszymi ludźmi. Zupełnie się z nimi zgadzam i zachęcam do przemyśleń. Niekoniecznie do podejmowania decyzji, jeśli nie jesteśmy ich zupełnie pewni, ale po prostu do tego, by każdego dnia być dobrymi ludźmi. Tak normalnie. Ważne jest byśmy umieli w całej masie ludzkiej być człowiekiem. I nie chodzi tutaj tylko o wzniosłe idee i szlachetne decyzje, ale takie bycie człowiekiem każdego dnia. Wierzę, że dobro wraca, wierzę też w to, że im więcej dobra sami dajemy tym lepszy jest świat. Może to złudne wizje świata, ale chcę żyć w świecie, w którym człowiek człowiekowi człowiekiem.

Magdalena Witkiewicz stawia przed nami też ważne pytanie. Co zrobilibyśmy, powiedzielibyśmy swoim bliskim, gdyby okazało się, że zostało nam kilka miesięcy życia? Z doświadczenia znam strach oczekiwania na wyniki biopsji. Człowiek zastanawia się wtedy nad wszystkim. Dlaczego zatem musimy czekać na sytuację podbramkową, by dostrzec pewne rzeczy? By docenić tych, którzy są wokół nas i z nami wytrzymują, kochają nas i wspierają? Właśnie, dlaczego?

witki

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE