Małgorzata Sobieszczańska – Drugi koniec świata (2017)

Kilka dni temu skończyłam czytać Drugi koniec świata i nadal nie potrafię do końca nazwać emocji, jakie we mnie wywołała książka Małgorzaty Sobieszczańskiej.

Drugi koniec świata to jedna z historii dla miłośników książek, w których bolesna przeszłość wojenna przeplata się z teraźniejszością.

Jest rok 1938. Olga ma osiemnaście lat i pracuje w miejskim urzędzie. Jest poważna i odpowiedzialna. Jej siostra Joanka to pełna życia, radosna czternastolatka. Mieszkają w małej wsi pod Nowogródkiem, na bezpiecznym końcu świata, o który za chwilę upomni się wielka historia…

I to właśnie ta wielka i bolesna historia sprawia, że losy sióstr się rozdzielają. Joanka zostaje z rodzicami, a Olga zmuszona jest uciekać, gdy do Mirabilii wkraczają Rosjanie. Równocześnie poznajemy Joannę mieszkającą we współczesnej Warszawie. Młodą aktorkę z ambicjami, która jest wnuczką jednej z sióstr. Losy rodziny są zawiłe i przeplatają się ze sobą. To tutaj, na kartach Drugiego końca świata przeszłość łączy się z teraźniejszością pokazując, jak bardzo nasze życie może być zdeterminowane przez wydarzenia na pozór nam odległe. Autorka precyzyjnie nakreśla losy bohaterów pokazując ich motywy działania oraz konsekwencje wyborów jakich dokonali. Lektura Drugiego końca świata jest wymagająca, jednak warta poświęconego czasu. To wielowątkowa opowieść o traumie wojennych doświadczeń, więzach rodzinnych, które potrafią znieść naprawdę wiele i miłości, jakiej poszukuje każdy człowiek.

Losy współczesnej Joanny zostały pokazane przez pryzmat historii jej rodziny. Poznajemy  kilka pokoleń, których życie jest ze sobą nierozerwalne i naznaczone trudnymi i traumatycznymi doświadczeniami. Sobieszczańska bardzo realistycznie i plastycznie oddała ducha tamtych czasów. Pokazała ból, przemoc, niesprawiedliwość oraz bezradność jednostki wobec wydarzeń wojennych. I to właśnie ta część książki najbardziej mnie urzekła. W części odnoszącej się do współczesności czegoś mi brakowało, miałam wrażenie, że jest ona nieco zbędna. Rozumiem zamysł, jednak czuję niedosyt.

Niemniej Drugi koniec świata to jedna z tych historii, od których ciężko się oderwać. Pięknie napisana, poruszająca i wywołująca skrajne emocje. Autorka zawarła ogrom tragedii wielu pokoleń w historii jednej rodziny. Rodziny prostej, borykającej się z wieloma trudnościami. Rodziny naznaczonej przez bezwzględność wojny, której piętno odczuwają kolejne pokolenia. Ich losy umiejętnie zostały ze sobą powiązane i przedstawione na tle zmieniającej się, walczącej i umęczonej wojną Polski i Europy. Drugi koniec świata to również opowieść o różnych odcieniach miłości. To historia rodziny, która mierzyła się z przełomami społeczno-gospodarczymi i w której rozgrywały się prywatne dramaty. To wreszcie opowieść o podejmowaniu decyzji i konieczności życia z ich konsekwencjami. To wreszcie swego rodzaju lekcja historii, o której nie powinniśmy zapominać.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE