Chyba wszyscy czekali na finałowy tom z Leonem Brodzkim w roli głównej. Po Powtórce i Mgnieniu mieliśmy duże oczekiwania, czy Otchłań je spełniła?

Mroczny i brutalny Toruń, nieczyste powiązania, morderstwa, układy, niewyjaśnione zagadki z przeszłości i w tym wszystkim Leon Brodzki. Zakończenie poprzedniej części sprawiło, że wszyscy czytelnicy wstrzymali oddech i czekali na trzecia część cyklu. To właśnie w niej Brodzki dostaje szansę na wyjaśnienie sprawy sprzed lat, oczyszczenie się z zarzutów i znalezienie mordercy, który ewidentnie gra z nim w grę, w której zasady są nieczyste i znane tylko jednej ze stron. Dobrym pomysłem było wprowadzenie nowej bohaterki Bereniki Vesper. Jej reportaż o Leonie Brodzkim mógł przypomnieć i usystematyzować jego historię bez konieczności wracania do wcześniejszych tomów. Oczywiście tylko w przypadku, gdyby komuś umknęły pewne szczegóły. A jak wiadomo Marcel Woźniak z dużą starannością dba o szczegóły i fabuła jego książek jest rozbudowana i wielowątkowa.

W ostatniej części trylogii Leonowi Brodzkiemu przyjdzie się zmierzyć z przeszłością swojej rodziny, wszystkie puzzle układanki w końcu trafiają na swoje miejsce, jednak czy to sprawi, że mężczyzna w końcu zazna spokoju?

Otchłań jest bardziej brawurowa, może nieco hollywoodzka, niż poprzednie dwie części. Jest w niej więcej pościgów, strzelanin przez co trochę ociera się o powieść sensacyjną, niemniej nadal silnie osadzoną w kryminale. Czerpie z tego gatunku co najlepsze. Jest skomplikowana intryga, zwroty akcji, gęsta i duszna atmosfera Torunia, który nie jest już miastem pierników i Kopernika, a staje się miastem układów, porachunków i tajemnic. W końcu docieramy do finału zmagań Leona Brodzkiego, które okazały się trudne i wymagające nie tylko dla samego bohatera. Marcel Wożniak niejednokrotnie wystawia cierpliwość czytelnika na próbę, szarga jego nerwami i sprawia, że zarywa noce. Kolejny autor pokazujący, że polski kryminał ma się bardzo dobrze. Jeśli lubicie mroczne, nieco brutalne historie to ta trylogia zdecydowanie jest dla Was. Otchłań stawia przysłowiową kropkę nad i. Zagadki z przeszłości w końcu zostają wyjaśnione, tylko czy po lekturze Toruń nadal pozostanie miastem pierników i Kopernika? Czy może klucząc jego uliczkami będziemy niespokojnie oglądać się za siebie w obawie, że zobaczymy duchy przeszłości?