Bawiłam się świetnie. Właściwie na tym mogłabym zakończyć pisanie tej recenzji i gorąco zachęcić Was do zakupu. Panie pokazały mały skrawek życia wielu rodzin robiąc to w bardzo lekki sposób z dużą dawką dystansu i poczucia humoru.

Nie wiem jak przebiegały prace nad książką, jeśli jednak każda z pań miała napisać swoją część to niewyczuwalna jest różnica w stylu, jeśli pisały razem to pokazały, że idealnie do siebie pasują, mają podobną wrażliwość i poczucie humoru. Awaria małżeńska to propozycja, która nas rozbawi do łez, ale też pokaże co wżyciu jest ważne. Zarwałam dwie noce dla tej książki, gdyż nie sposób się od niej oderwać. Świetny, lekki styl, mnóstwo zabawnych sytuacji, a przede wszystkim bliska czytelnikowi tematyka sprawia, że Awaria małżeńska do nas trafia. Po prostu. Przedstawiona opowieść tak naprawdę mogła wydarzyć się w życiu każdego z nas. Co więcej jestem pewna, że wiele osób znalazło się w podobnej sytuacji.

Ewelina z Sebastianem są w separacji. Mąż wyprowadził się z domu, mieszka w biurze, jednak chce walczyć o dzieci. Justyna z Mateuszem tworzy na pozór udane małżeństwo, on pracuje, ona zajmuje się domem i dzieckiem. Wszystko się zmienia, gdy kobiety ulegają wypadkowi i trafiają do szpitala, a ich mężowie muszę zając się domem i dziećmi. Katastrofa? Dokładnie tak to wygląda w pierwszym tygodniu. Ogrom obowiązków przerasta mężczyzn, nie radzą sobie, jednak nie chcą tego pokazać przed swoimi żonami. One z kolei starają się ze szpitala zdalnie kierować rodziną, by nie stała się jakaś tragedia. Z czasem jednak panowie zaczynają porządkować i ogarniać życie rodzinne. Pojawia się też luksusowa prostytutka – Dżesika – i panowie postanawiają skorzystać z jej usług, jednak w nieco innym charakterze.

Awaria małżeńska to niezwykle zabawna opowieść o zwykłym życiu. Trud włożony w wychowanie dzieci, który czasem jest niedoceniony przez naszych partnerów nie raz doprowadza do wielu kłótni i nieporozumień. Sebastian z Mateuszem, którzy znaleźli się w sytuacji podbramkowej docenili własne żony oraz zrozumieli jak wiele ich omija w dorastaniu dzieci przez to, że nie biorą czynnego udziału w ich życiu. Z kolei ich partnerki zupełnie inaczej spojrzały na swoich mężów. Już nie byli dla nich skończonymi idiotami, którzy z niczym nie umieją sobie poradzić.

Mnóstwo komizmu sytuacyjnego (chyba możecie sobie wyobrazić do czego zdolna jest dwójka dzieci z tymczasowo samotnym ojcem, tutaj razy dwa), błyskotliwe dialogi, barwne postaci i lekkie pióro. Socha z Witkiewicz pokazują życie wielu rodzin w krzywym zwierciadle, nieraz w sposób przerysowany tym samym zwracają uwagę na wiele istotnych spraw. Rutyna w związku, brak podziału obowiązków, zabieganie, zmęczenie to tylko kilka kwestii rzutujących na relacje w małżeństwie. Nie musicie się, jednak obawiać, gdyż Awaria małżeńska nie jest obrazem feministycznego podejścia, robienia z kobiet cierpiętnicy i wytykania jak to mężczyźni są źli i mało pomocni. Socha Z Witkiewicz pokazują, że czasem również kobiety powinny nieco inaczej spojrzeć na swoich parterów, a ci potrafią sobie poradzić z najbardziej kobiecymi zajęciami. I uwierzcie ugotowanie krupniku to nic w porównaniu z haftowaniem czy zaplataniem warkoczy 😉 Autorki wykazały się dystansem, ciętym językiem oraz poczuciem humoru. To jest opowieść o życiu, jednak podana w lekkiej formie.

Awarię małżeńską polecam osobom, które lubią lekkie, błyskotliwe powieści obyczajowe, jednak bez landrynkowo – różowej otoczki. Bawiłam się doskonale, a od książki trudno się oderwać. Mimo że porusza kwestie codziennego życia to akcja jest wartka i dosłownie co rusz coś się dzieje. Mnóstwo uśmiechu gwarantowane. Mam nadzieję, że panie pokuszą się na napisanie kolejnych książek w duecie.