Jutro ostatni dzień czerwca a ja dopiero teraz łapię chwile i wydarzenia tego miesiąca, który nie należał do najlepszych, ale nie był też całkiem zły. w końcu Tu i teraz ma w zamyśle dostrzeganie promyków dobrych momentów. Zatem zobaczcie co się wydarzyło i co cały czas się dzieje.

#biegam mniej niż w maju. Miałam prawie dwa tygodnie przestoju związanego z chorobą, przygotowaniami do ślubu siostry i wieloma wyjazdami. Zdecydowanie jestem sową, a nie rannym ptaszkiem stąd moje poranne próby pójścia biegać nie doszły do skutku. Ciągle powtarzałam sobie, że potrzebuje celu i tak o to we wrześniu wybieram się na kilka dni do Gdańska, więc jest to fajna okazja, aby wziąć udział w Biegu Westerplatte. Bieg ten podobnie jak majowy jest na dystansie 10 km także, mam nadzieję, że wszystkie plany uda się zrealizować.

#czytam ostatnio więcej powieści obyczajowych. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam jakiś kryminał. Sporo czasu poświęcam też literaturze faktu. Za to muszę się przyznać, że wyzwanie W 80 książek dookoła świata na razie idzie marnie. Wynika to z faktu, że chcę się trzymać książek z mojej listy, dlatego w lipcu planuje wyruszyć w podróż. Wakacje to najlepszy czas, prawda? 😉

#czekam na przyszły weekend, bo to czas kiedy morze przyjeżdża w góry. Kiedyś nie sądziłam, że przyjaźń na odległość 660km jest możliwa. Teraz wiem, że jest i staram się doceniać każdy wspólny czas. Pewnie wkurzamy się na siebie mniej niż byśmy się widywali codziennie, a jak te kilka dni jesteśmy razem to i tak potrafimy się pokłócić, ale to nic. fajnie jest mieć świadomość, że nawet na drugim końcu świata są ludzie, którym na tobie zależy, i którzy Cię wspierają i motywują do działania, chociaż Ty w siebie czasami wątpisz.

#potrzebuję odpoczynku, ale za tydzień szykuje się kilka dni urlopu, więc naładuję baterie. Powoli klarują się już plany wakacyjne, ale to zdecydowanie będzie aktywny wypoczynek, czyli taki jaki lubię najbardziej.

#słucham deszczu. To zadziwiające, ale najlepiej zasypia mi się, gdy na zewnątrz pada i krople rytmicznie uderzają o dach. Co prawda taka pogoda utrzymuje się już niemalże od tygodnia i tęsknię za słońcem, ale mimo wszystko doceniam deszcz. Zwłaszcza po lekturze Błękitu Mai Lunde. Muzycznie ujął mnie w tym miesiącu Paweł Domagała i Dawid Podsiadło. Posłuchajcie sami 😉

#rozważam powrót na studia 😉 ostatnio często nachodzi mnie właśnie myślę o powrocie do nauki. Wiecie, takiej dla siebie, nie po to, by mieć tytuł mgr. Ciągle szukam kierunku studiów podyplomowych, który by mnie interesował i niekoniecznie był związany z moją pracą zawodową. Ciekawe wydają się studia edytorstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, czy literacko-artystyczne. Na razie kiełkują myśli w tym kierunku, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.

#czuję się zawiedziona Mundialem. I nie chodzi o to, że panowie grali w reklamach, gdyż mają do tego pełne prawo. Chodzi o to, że przegrali bez walki. Można było przegrać te mecze, taka jest piłka, ale przegrać walcząc. Zabrakło pomysłu na grę, praktycznie każdy element kulał. Zdaję sobie sprawę, że mocno został nadmuchany balon oczekiwań, napompowana cała otoczka związana z Mistrzostwami Świata i gdy balon pękł nieco ogłuszył nas huk. Mało pocieszający jest fakt, że drużyna Niemiec także odpadła 😉

A co fajnego u Was w czerwcu? 😉