Eduard Louis, Koniec z Eddym i David Vann, Brud(2019)

Po Ani złego słowa sięgnęłam po książkę Louisa Koniec z Eddym. Autora możecie kojarzyć z książki Historia przemocy. Tym razem zaserwował nam kolejną mocną i szokującą historię, szokującą tym bardziej, że autobiograficzną. Po niej sięgnęłam po Brud Vanna i kolejny raz zostałam zszokowana i poturbowana lekturą.

Tak naprawdę Koniec z Eddym to debiutancka powieść autora. W Polsce ukazuje się, jako druga, po Historii przemocy, o której pisałam tutaj. Kolejny raz autor bazuje na własnych doświadczeniach i wydarzeniach z dzieciństwa, jakich doświadczył. Odrzucenie, osamotnienie, brak zrozumienia, homofobia, samotność. Bo Koniec z Eddym to smutna, poruszająca i trudna lektura. Opowieść o próbie pokonania własnej natury, o zagubieniu, o ciągłym prześladowaniu i próbie zdefiniowania własnej tożsamości.

Nie mam żadnych szczęśliwych wspomnień z dzieciństwa

Jak czuje się kilkuletnie dziecko, które odkrywa, że będąc chłopcem bardziej czuje się jak dziewczynka? Jak ma poradzić sobie z własnym ciałem i seksualnością, kiedy czuje się szykanowany i prześladowany przez rówieśników. Co czuje, gdy każdego dnia musi mierzyć się z wyzwiskami, poczuciem winy przez swoją odmienność? Na te i wiele innych pytań stara odpowiedzieć się Louis pokazując, jak trudne bywa życie będąc innym od tłumy, niepasującym elementem, jednostką wychodzącą poza tradycyjne myślenie i schemat.

Koniec z Eddym to smutna i przygnębiająca opowieść. To jedna z tych historii, o których będziecie myśleć na długo po skończonej lekturze. Czytałam ją jakiś czas temu, a nadal powracam to niej myślami. Podobnie, jak do Niru, bohatera Ani złego słowa, o którym możecie przeczytać tutaj. Czytajcie! Takie książki są potrzebne i niezwykle ważne.

Po lekturze Louisa sięgnęłam po Brud Vanna, mogliście już przeczytać o Legendzie o samobójstwie tego autora. Powiem Wam, że Brud to totalny rollercoster. Dawno nie czytałam takiej pokręconej, czasem absurdalnej, emocjonalnej i trudnej książki. Galen i jego matka maja specyficzną relację, a raczej jej strzępki. On nie potrafi się odnaleźć w świecie, ona jest nadopiekuńcza i za wszelką cenę chce go przy sobie zatrzymać. Rodzi to agresję, a wreszcie doprowadza do tragedii.

Brud to odrażająca historia o destrukcyjnej rodzinie, o braku uczuć, niedomówieniach. To wstrząsająca opowieść, która robi w głowie totalny bałagan. Bo to lektura niewygodna i wymagająca. Pewnie nie dla każdego, bo czasami nie ma się ochoty dalej brnąć w ten świat.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE