Jeśli śledzicie uważnie Facebooka lub mój Instagram to zapewne wiecie, że najnowszą książkę Magdaleny Majcher przeczytałam w jeden wieczór. To jest jej główna wada. Jest zdecydowanie za krótka.

Stan nie!błogosławiony to druga książka Magdaleny Majcher. Wieczór w Paradise, debiut literacki, też przeczytałam w de facto jeden wieczór. Cóż. Chyba czas, aby Magda napisała jakąś cegiełkę. Najlepiej taką na 800 stron.

Temat macierzyństwa na ten moment jest mi nieco daleki. Póki co świetnie sprawdzam się w roli przyszywanej cioci. A przynajmniej mam nadzieję, że sprawdzam się świetnie. Pola, główna bohaterka, jest w moim wieku. Ma 28 lat, męża, nie ma etatu i odprowadzanych składek ZUS, za to ma pracę, którą lubi, próbuje napisać debiutancką powieść i kompletnie nie myśli o macierzyństwie. Do czasu. Wszystko zmieniają dwie kreski pojawiające się na teście ciążowym. Od teraz świat młodego małżeństwa zaczyna się kręcić wokół dziecka, sprawę komplikuje podejrzenie, że maluch może urodzić się z zespołem Downa. Jaką decyzję podejmie Pola z Jakubem? Czy zdecydują się na przerwanie ciąży?

Autorka stawia wiele ważnych pytań. Z tematyką swojej książki trafiła idealnie patrząc na to, co dzieje się wokół praw kobiet. Temat przerwania ciąży „na życzenie” zawsze budzi mnóstwo kontrowersji. Tak samo kwestia badań prenatalnych. Majcher porusza wiele istotnych pytań, dając czytelnikowi czas na refleksje. Ludzie czasami zbyt pochopnie wydają wyroki, zbyt pochopnie oceniają decyzje innych. Nie próbują zrozumieć całej sytuacji, postawić się na miejscu innych, zadać sobie pytania: a co ja zrobiłbym na jego miejscu? Tak naprawdę decyzja o przerwaniu ciąży jest przede wszystkim trudna dla przyszłych rodziców, a osoby, które nigdy nie stały przed takim dylematem nie powinny się wypowiadać.

Stan nie!błogosławiony to słodka-gorzka opowieść o początkach macierzyństwa, o dojrzewaniu do pewnych decyzji, ale też o nadziei i strachu. To również opowieść o różnych odcieniach bycia mamą, o problemach w okazywaniu uczuć, czy wychowywaniu twardą ręką. To historia lekka w formie, a niekoniecznie w treści. To wreszcie bardziej dojrzała odsłona twórczości Magdaleny Majcher. Autorka nie boi się poruszać niewygodnych tematów, jednak robi to z wyczuciem.