Jeden ze styczniowych tygodniu upłynął mi pod znakiem literatury kobiecej. Przeczytałam Primabalerinę autorstwa Doroty Gąsiorowskiej oraz Pozytywkę – Agnieszki Lis. Książkę mądrą i ważną, która sprawiała, że targały mną różne emocje.

Agnieszka Lis wydała dwie powieści: Jutro będzie normalnie oraz Samotność we dwoje. Jest również autorką cyklu bajek dla dzieci, które wygrały ogólnopolski konkurs Na Dobrą Powieść. Pisarka, felietonistka. Z wykształcenia pianistka i dziennikarka. Pozytywka to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością i zapewne nie ostatnie. Opowieść przedstawiona przez Agnieszkę zrobiła na mnie spore wrażenie i wywołała mnóstwo emocji. Pozytywka to mądra, życiowa i ważna książka, która pokazuje prozę życia, z którą każdy z nas się boryka.

Z początku wszystko wydawało się jak w bajce. Monika mieszkała na wsi w domu, w którym się nie przelewało, rodziców nie było stać na studia stąd ambicje dziewczyna musiała schować do kieszeni. Gdy poznała Roberta wszystko miało się zmienić. Bogaty, ułożony, mieszkający w mieście i co najważniejsze po uczy zakochany w Monice. Tak było na początku. Po ślubie wszystko się zmienia. W momencie, gdy dwa dni po porodzie umiera ich synek życie Moniki staje się dla niej niejakie, bezwartościowe i smutne. Ucieka w pracę, w której może się wykazać i co najważniejsze nie ma czasu myśleć. Staje się oziębła, zdystansowana i zamknięta.

Agnieszka Lis w swojej książce pokazała ludzki dramat.  Powolne umieranie jeszcze za życia. Autodestrukcyjne zachowania, które mają przynieść ulgę w cierpieniu. Odniosła się też do wielu problemów społecznych, które do tej pory się pojawiają. Chęć wyrwania się dziewczyn ze wsi, dobre zamążpójście najlepiej za „miastowego” z dobrą pozycją, wesela organizowane w myśl zasady zastaw się a postaw się, ażeby tylko ludzie widzieli. Postępowanie ograniczone społeczną inwigilacją, gdyż najważniejsze co ludzie powiedzą. Życie na pokaz, nie dla siebie, a dla ludzi. Właśnie tak wyglądało życie Moniki. nawet po ślubie musiała zachowywać się tak, by nie przynosić wstydu. Tylko jej teściowa, z pozoru chłodna i wyrachowana, stara się otworzyć jej oczy, by walczyła o siebie i nie zmarnowała swojego życia tak jak ona całe życie odkrywając przykładną rolę matki, żony z pominięciem własnych potrzeb i ambicji. Z drugiej strony to opowieść pokazująca skrzywdzoną przez los kobietę, która po stracie dziecka ucieka w pracę. To obraz wyścigu szczurów, który jest charakterystycznym zjawiskiem XXI wieku.

I chociaż Pozytywkę zaliczamy do gatunku literatury kobiecej to jej autorka pokazuje, że wcale powieści takie nie muszą ociekać lukrem i popadać w banał utartych schematów w myśl sentencji żyli długi i szczęśliwie. Mam zastrzeżenia do samego zakończenia, gdyż myślę, że losy Moniki zostały potraktowane trochę po macoszemu. Bardzo skrótowo dostaliśmy obraz zmian, które zaszły w życiu. Przemiana, która się w niej dokonała pod wpływem istotnych wydarzeń nieco została uproszczona. To z kolei wiąże się z moim kolejnym małym zarzutem, który dotyczy objętości książki. 237 stron to dla mnie bardzo mało szczególnie, gdy widzę potencjał w zakończeniu. Są to mało istotne zastrzeżenia, które nie mają dużego wpływu na odbiór Pozytywki. Jak to zwykle bywa w przypadku książek wydawanych przez Czwartą Stronę książka posiada piękną okładkę, która cieszy oko.

Pozytywka to powieść ważna i życiowa. Miejscami smutna i przyznam, że kilka fragmentów sprawiło, że płakałam. Opowieść o życiu Moniki skłania do refleksji, uczy pokory i pokazuje na co w życiu powinniśmy zwracać uwagę. Pozytywka to gorzka historia, która na szczęście ma w sobie odrobinę nadziei, że w życiu mogą spotkać nas również dobre rzeczy.

  • Rzeczywiście dość cieniutka ta książka, jakoś nie zwróciłam wczesniej na to uwagi. A w Twoim odczuciu lepsza niż Primabalerina? Czy zupełnie inna i nie można porównywać?

    • To dwie zupełnie inne historie i ciężko jest je porównać. Primabalerina niesie w sobie dużo pozytywnych emocji a w Pozytywce jest gorzka prawda o życiu.

      • Zapytam inaczej, gdyby przyszedł „bardzo zły człowiek” i chciał zabrać Ci jedną z nich, którą byś oddała bez większych oporów? 🙂

        • Haha 🙂

          • No co, obrazowo znaczy lepiej 🙂 Czekam na odpowiedź Marty 🙂

          • Przepraszam, ale Disqus buntuje się na laptopie w domu i nie zawsze działa 😉 Co do twojego pytania oddałabym pewnie Pozytywkę, gdyż dla mnie to trochę niedopowiedziana historia 😉

  • I przeczytane;) Skrajne emocje…to właśnie najbardziej kocham w książkach.Nie miałam jescze jak dotąd okazji poznać pióra Pani Agnieszki Lis…ale czas najwyższy to zmienić i sięgnąć po ”Pozytywkę”.Myślę że jest warta uwagi i przeczytania.”Powolne umieranie za życia”…na myśl przyszły mi słowa z utworu”Nice”(”Istnieć nie znaczy żyć”)

  • Nie czytałam jeszcze 🙂 ale wiem, że na pewno po nie sięgnę 🙂

  • Autorki nie znam, ale pozycja wydaje mi się warta przeczytania

  • Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad tą książką i chyba w końcu ją przeczytam. Nic tej autorki jeszcze nie przeczytałam, więc może od pozytywki zacznę swoją przygodę 🙂

  • Mam ją w planach, zdążyłam przeczytać kilka pozytywnych i negatywnych opinii, zostaje przekonać się samemu. Nie przepadam za cienkimi książkami, też mam wrażenie że potencjał nie jest w pełni wykorzystany, no ale zobaczymy. Fantastyczny wygląd bloga, tak poza tematem 🙂

    • Też spotkałam się z różnymi opiniami najlepiej sprawdzić samemu 😉 Co do wyglądu jestem na etapie zmian, ale dziękuję 😉

  • Cóż, mnie się podobała znacznie mniej, a nawet miejscami nudziła. Oczywiście masz rację z tą wielością problemów społecznych, ale jak dla mnie to wszystko było zbyt mało rozwinięte, a zbyt dużą uwagę poświęcono korporacjom i handlowi.

  • Desari

    Czytałam wiele różnych opinii o tej książce. Jedni się nią zachwycają, inni mówią że nie warto jej czytać. Twoja opinia przekonała mnie jednak, żeby po nią sięgnąć. I na pewno to zrobię 🙂 Uwielbiam takie życiowe książki. Takie które pokazują nam, jak okropne może być życie. Tak więc na pewno po nią sięgnę 🙂
    Pozdrawiam
    http://czas-dla-ksiazek.blogspot.com/