Sayaka Murata, Dziewczyna z konbini (2019)

Dziewczyna z konbini to niepozorna historia zawarta na niecałych 150 stronach. Jednak ma w sobie pewien urok i mądre spojrzenie na kwestie społeczno-kulturowe.

Tytułowa Dziewczyna z konbini to kobieta pracująca od 18 lat w markecie Smile Mart (konbini), zmagająca się z chorobą (nie jest wyjaśnione do końca jaką), co stanowi dla niej bufor bezpieczeństwa w rozmowach z przyjaciółmi, którzy dziwią się, że tak długo tam pracuje. Dla nich praca dorywcza, jak ją określają, mimo trwania ośmiu godzin jest nie do pojęcia w przypadku dorosłej kobiety. Co więcej fakt, że Keiko Furukura nie ma męża, ba! nie ma nawet chłopaka, stanowi problem i częsty temat dyskusji. Dlatego, gdy na jej drodze pojawia się Shiraha, który, podobnie jak ona, nie potrafi się dopasować, wpadają na zaskakujący pomysł.

Autorce doskonale udało się pokazać stygmatyzowanie przez społeczeństwo osób, które chcą żyć po swojemu, nie pasują do przyjętego schematu, czasami zupełnie nie z własnej winy. Mimo że pokazana historia odnosi się do japońskich realiów to tak naprawdę jest opowieścią uniwersalną. Wystarczy przysłuchać się rozmową podczas rodzinnych spotkań, zwłaszcza, gdy tak jak nasza bohaterka, na przykład nie ma się stałej pracy, męża i dzieci a jest się po 30stce. Przez to samo przechodzi Keiko, gdy spotyka się ze znajomymi i za każdym razem czuje potrzebę wytłumaczenia się ze swojego życia.

Keiko Furukura próbuje zmienić swoje życie, wpasować się w schemat i tym samym zadowolić otoczenie, jednak szybko okazuje się, że w tym wszystkim jest nieszczęśliwa i zagubiona. Bo to właśnie konbinii wyznacza jej rytm dnia, motywuje do działań, właśnie tam czuje się bezpieczne i rozumiana. I być może dla środowiska, w którym się obraca jest to niezrozumiałe, to mimo wszystko powinni to akceptować. Autorka pokazuje, że uszczęśliwianie na siłę nigdy nie jest dobrym pomysłem i dopóki żyjemy życiem innych, próbujemy nim sterować, bo coś wiemy lepiej nie przyniesie to niczego dobrego.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE