Tekst, który właśnie czytacie jest tekstem numer 500, który został opublikowany na regale. Z tej okazji będę trochę sentymentalna i mam też do Was ważne pytania.

9 marca 2015 roku opublikowałam pierwszy tekst na stronie. Dokładnie 912 dni temu. Dzisiaj czytacie wpis numer 500 i sama nie wiem, kiedy to wszystko powstało. Wszystko zaczęło się nieco wcześniej nim mój przyjaciel założył stronę i FB, a potem powiedział: „masz i pisz o tych swoich książkach”. I tak usiadłam i się zaczęło. Tym samym nieco ucierpiała na tym moja aktywność i bycie na bieżąco z nowościami muzycznymi, ale nadal czasem coś napiszę dla allaboutmusic.pl i nadal to lubię. W tym czasie Regał doczekał się nowego logo, które stworzył nieoceniony Łukasz Mantiuk.

Wiele osób pyta mnie o początki współprac. Tak naprawdę wyglądały one różnie. Początkowo każdy mail z wydawnictwa to była sprawa wielkiej rangi. Zgadzałam się na recenzje wielu książek, jednak tylko takich, które były w zasięgu moich zainteresowań. Z czasem zapętliłam się w to całe blogowanie i czułam presję. Wtedy chyba dojrzałam. Zrozumiałam, że odmowa na danego maila nie jest równoznaczna z tym, że w przyszłości nie padnie kolejna propozycja. Teraz większość maili jest odmowna, gdyż zwyczajnie poza czytaniem i pisaniem lubię też wiele innych rzeczy, a doba ma ograniczoną ilość godzin. Lubię też spać. I muszę pracować, chociaż swoją pracę też lubię 😉

Blogowanie wbrew pozorom to taka praca na pół etatu po godzinach. Fajnie jest dostawać książki za darmo, ale to „za darmo” to czas poświęcony na przeczytanie książki, przygotowanie tekstu czy zrobienie zdjęć. I nie traktujcie tego jako formę żalu. To jest po prostu fakt, z którym zmierzy się każdy, kto będzie chciał prowadzić blog. Ostatnia sytuacja z Facebookiem trochę podcięła mi skrzydła, ale z drugiej strony jestem osobą, która łatwo nie odpuszcza i szkoda byłoby mi tej całej pracy i czasu włożonego w Regał. W blogowaniu potrzeba samozaparcia, chęci rozwoju, pewnego rodzaju ambicji i pasji. Niezależnie czy piszesz o książkach, kosmetykach, czy kotach. Serio. Początki nie zawsze są łatwe i przyjemne, ale trud włożony w tworzenie swojego miejsca w sieci się opłaca i przynosi satysfakcję. Wiecie, że nigdy nie pomyślałam, że w księgarni pojawią się książki z moją rekomendacją na okładce lub moim logo? Nigdy też nie sądziłam, że będę prowadzić spotkanie autorskie, zwłaszcza, że każdorazowe wystąpienie przed jakąkolwiek publicznością okropnie mnie stresuje. A jednak tak się stało i to jest naprawdę fajne 😉 Warto mieć jakieś cele, plany i ciągle chcieć więcej. Warto też wychodzić poza strefę swojego komfortu. Przy okazji jednego tekstu z cyklu Szuflada (do przeczytania tutaj) padło wiele pytań o moją książkę. Niech komentarzem do tego będą poprzednie zdania 😉

Blogowanie pozwala też się rozwijać. Dzięki temu, że sporo piszę, szukam też inspiracji, fajnych tekstów i porad w internecie. Odkrywam nowe, ciekawe strony. To samo tyczy się zdjęć. Kombinuję, bawię się formą. Zajrzycie na Instgram a zobaczycie ten misz-masz. Jak zauważyliście recenzje u mnie też bywają nieszablonowe, są też inne teksty, w których lubię tworzyć inaczej niż wszyscy. Przy okazji zajrzyjcie do wpisu o książkach nieidealnych na lato, czy walentynek z przymrużeniem oka. I wiecie co? Dobrze mi z tą odmiennością 😉

Jednak tak naprawdę w tym całym blogowaniu najfajniejsze jest poznawanie ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Wy jesteście ważni, którzy czytacie i komentujecie. Bardzo lubię rozmawiać z Wami, sprawdzać co aktualnie czytacie. I pewnie zabrzmi to banalnie, ale gdyby nie było Was, nie byłoby też nas, blogerów. W końcu to dużo mniejsza przyjemność pisać tylko dla siebie 😉

Tego tekstu tak naprawdę miało nie być. Po okładkach miał ukazać się jako wpis numer 500, ale pomyślałam, że fajnie będzie trochę podsumować te 499 tekstów i 912 dni. Dajcie znać w komentarzach, co Wam się podoba, a co powinnam zmienić. O czym jeszcze chętnie poczytacie poza recenzjami? 😉

  • Całe szczęście, że wróciłaś i blog ma się świetnie! Nowe logo jest super. Lato już się kończy, ale ja właśnie czytam „Drugi koniec świata” – wciąga!

    • Cieszę się, bo to bardzo dobra książka! Dziękuję za dobre słowa, cóż mały uparciuch ze mnie 😉

  • Logo jest cudne, takie subtelne i kobiece! (mam słabość do tego koloru ostatnio) Bardzo się cieszę, że założyłaś bloga i że mogłam Cię poznać! (mam nadzieję, że widzimy się na targach w Krakowie ;). Właśnie to w blogowaniu jest najlepsze – rzesze ludzi, którzy za nim stoją. Jeśli chodzi treści, to lubię różnorakie, chociaż zazwyczaj jestem widmem, które tylko czyta, ale nie komentuje (tu powinna być ta emotka z małpką zakrywająca oczka) ;D
    PS wszystkiego najlepszego i dużo weny i radości z pisania!

    • Również mam taką nadzieję! Ja tego koloru nie lubię, ale w moim logo wyjątkowo mi się podoba 😉 ja zazwyczaj tez czytam, a mniej komentuję także się nie przejmuj, łączę się emotką małpki 😀

  • Ana

    2,5 roku i 500 wpisów? Niedościgniony dla mnie wzór! Gratuluję i czekam na kolejne teksty, bo sporo inspiracji znajduję w Twoich recenzjach (tylko na razie nie mam kiedy z nich skorzystać. Wiem, często to wymówka, ale…).