Moja najdroższa to książka, która stała się bestsellerem New York Timsa, została okrzyknięta najgłośniejszym debiutem amerykańskim ubiegłego roku a sam Stephen King określił ją arcydziełem pełnej wartości. Czy to są słuszne zachwyty?

Z tym debiutem mam niemały problem. Z jednej strony historia Turtle pochłonęła mnie bez reszty, z drugiej mam nieodparte wrażenie, że coś w niej nie do końca zagrało, coś zgrzyta tym samym rzutując na całościowy obraz powieści. Bohaterką Mojej najdroższej jest czternastoletnia Turtle, dziewczynka wychowywana przez ojca, który nieustannie przygotowuje ją na koniec świata, uczy obsługiwać broń oraz przetrwać w różnych warunkach. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że koniec świata dziewczynka przeżywa za każdym razem, gdy on wykorzystuje ją seksualnie. Turtle ma problemy z nauką, z nawiązywaniem normalnych relacji z rówieśnikami, jednak nikt do końca się tym nie interesuje. Pozostaje zdana wyłącznie na siebie i pewnego dnia postanawia rozwiązać swoje kłopoty raz na zawsze.

Toksyczna relacja łącząca ojca z córką została pokazana bardzo skrupulatnie. Stopniowe uzależnianie i manipulacja dzieckiem, wmawianie i zapewnianie o miłości, o tym, że jest jego najdroższą własnością. Niemniej nie da się ukryć, że mężczyzna piszący z perspektywy dziecka, w dodatku dziewczynki o tak okropnych rzeczach nie jest w stanie w pełni oddać emocji z tym związanych. I właśnie same opisy zbliżeń między ojcem a córką oraz to co dzieje się po dla mnie wypada zupełnie oschle i niewiarygodnie. Tragedia jaka dosięga Turtle zostaje sprowadzona do normalnych codziennych czynności, jak śniadanie a my jako czytelnicy stajemy się tego świadkami. Poruszając tak drażliwy i delikatny temat Tallent zaryzykował i w mojej opinii niestety poległ. Inną sprawą jest fakt, że potrafi on pięknie pisać, mimo poruszanych tematów. Bardzo sugestywne i naturalistyczne opisy tworzą klimat zatęchły i groźny. Autor do samego końca trzyma nas w napięciu, a zakończenie jakie nam serwuje może wywołać szybsze bicie serca. Aczkolwiek jest ono nieco przerysowane i nie jestem przekonana, czy czternastoletnia dziewczynka jest w stanie tyle wytrzymać. Niemniej silna relacja łącząca ojca z córką jest świetnie sportretowana dzięki czemu dostajemy pogłębione portrety psychologiczne zarówno sprawcy, jak i ofiary.

Moja najdroższa to niewątpliwie historia ważna i warta uwagi. To jedna z tych książek, które nas drażnią, wdzierają się pod skórę, które chcemy odłożyć, ale tego nie robimy, bo chcemy poznać historię do końca. Być może zbyt dużo wielkich słów i sloganów napompowało balon oczekiwań i stąd mój problem z tą książką. Do tego zakończenie skrojone na miarę książek sensacyjnych nieco odebrało klimatu i pewnego rodzaju intymności tej opowieści. Tallent potrafi pisać zajmujące historie chętnie sięgnę po jego kolejną książkę i sprawdzę, czy będzie udana, jak debiut, bo jakby nie patrzeć mimo tych zarzutów jest to debiut udany, jednak nie na miarę arcydzieła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here