Gill Paul, Kobieta mojego męża (2020)

O książkach Gill Paul do tej pory tylko słyszałam i doprawdy nie wiem, dlaczego dotąd zwlekałam z lekturą. Wszystko zmieniło się za sprawą najnowszej pozycji autorki, a mianowicie książki o tajemniczym tytule Kobieta mojego męża.

Opowiada ona historię inspirowaną życiem Wallis Simspon. Była kochanką księcia Walii i następcy tronu, później króla-cesarza Imperium Brytyjskiego Edwarda VIII, a po jego abdykacji jego żoną. W kobiecie mojego męża mamy dwie historie, z których jedna toczy się od roku 1911, a druga w 1997, które ostatecznie się ze sobą łączą tworząc pasjonującą i wciągającą opowieść o miłości, przyjaźni i tajemnicach. Pierwsza z historii dotyczy przyjaźni dwóch młodych dziewczyn. Mary i Wallis poznają się na letnim obozie i od pierwszych chwil się zaprzyjaźniają. Ich relacja nieco przypomina mi relację bohaterek znanych z serii Ferrante (jeśli nie znacie to koniecznie przeczytajcie!), z kolei sam klimat ówczesnych lat i sposób opowieści przypomniał mi o ostatniej książce Moyes. Niemniej Gill Paul potrafi pięknie i zajmująco pisać, robi to w taki sposób, że od lektury trudno się oderwać. Z kolei druga historia ma miejsce końcem XX. wieku. Alex i Rachel spędzają czas w Paryżu, podczas podróży do restauracji są świadkami wypadku. Okazuje się, że wypadek miała sama księżna Diana. Alex z uwagi na swój zawód wyczuwa dobry materiał i szybo udaje się na miejsce wypadku. Później chce przeprowadzić dziennikarskie śledztwo, by odkryć prawdę.

Kobieta mojego męża to opowieść o przyjaźni, miłość, tajemnicach, dążeniu po trupach do celu i… modzie retro 😉 Świetnie utrzymany klimat, tajemnice i dobrze połączona i wyważona fikcja z prawdziwymi wydarzeniami. To wszystko sprawia, że od najnowszej książki Gill Paul ciężko się oderwać. Bo te z pozoru dwie historie, które toczą się w różnym czasie, są ze sobą powiązane w sposób, jakiego czytelnik się nie spodziewa, a przynajmniej ja się nie spodziewałam. Totalnie przepadłam w prozie Gill Paul. Swego czasu Wydawnictwo Mando zaprosiło mnie na spotkanie z autorką, niestety przez pracę byłam zmuszona odmówić i teraz tego żałuję, gdyż to musi być niezwykle ciekawa osoba, która pasjonuje się historią. Bardzo podobało mi się posłowie zamieszone na końcu tej historii, w którym autorka wyjaśniła wiele kwestii i usystematyzowała prawdziwe i wymyślone fragmenty tej opowieści. Niemniej, jeśli szukacie pięknie napisanej i wciągającej opowieści polecam Kobietę mojego męża. Gwarantuję, że nie oderwiecie się od lektury zanim nie przeczytacie ostatniej strony.

Marta Mrowiec

Gdyby nie książki zapewne więcej pisałaby o muzyce, gdyby nie muzyka więcej pisałaby o książkach. Dwa światy, które wypełniają moje życie. Świat dźwięków, o których szerzej wypowiadam się na jednej ze stron muzycznych oraz świat kreowany za pomocą słowa, o którym wypowiadam się tutaj.

Ostatnio opublikoWANE