Parę dni temu mogliście przeczytać recenzję Kasacji Remigiusza Mroza. Było to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czwarta Strona mogłam przedpremierowo przeczytać kontynuację przygód Chyłki i Zordona. Właśnie dzisiaj premierę ma Zaginięcie.

Właściwie nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od końca. Właściwie w sądzie to mowa końcowa ma największe znaczenie. Mróz to mistrz zakończeń. Nieprzewidywalnych, zaskakujących i nieoczywistych. O ile w przypadku Kasacji byłam lekko zaskoczona rozwojem spraw, tak po zakończeniu Zaginięcia nadal nie umiem się pozbierać. Mróz pokazuje, że w życiu wszystko jest możliwe. Czytelnik przyzwyczajony do utartych schematów zakończeń książek w stylu żyli dług i szczęśliwie u Mroza nie ma czego szukać, gdyż boleśnie się rozczaruje. Ale czyż właśnie takie nie jest życie? Przewrotne, czasem niesprawiedliwe i nieprzewidywalne?

Zaginięcie to kolejny dowód na to, że na naszym rodzimym rynku istnieją nieprzeciętni pisarze, których książki dosłownie się połyka. Po raz kolejny Mróz zadbał o to, by fabuła była szczegółowo dopracowana i przemyślna. Kluczymy w ciemno razem z Chyłką i Zordonem próbując rozwiązać tajemnicze zniknięcie trzyletniej Nikoli. Dziecko znika z domu, w którym od godziny 19 włączony był alarm. Pierwszymi podejrzanymi są rodzice, później cała wina spada na ojca obciążonego zeznaniami swojej żony. Jak układa się całe śledztwo przeczytacie w Zaginięciu, nie ma sensu streszczać tutaj fabuły, ale uwierzcie mi jest ona precyzyjnie utkana niczym pajęcza sieć. Co więcej jest to zrobione w świetnym stylu. Bardzo cenię sobie dbałość o język a u Mroza widać, że dba, by posługiwać się nim umiejętnie, miejscami wręcz w bardzo wysublimowany sposób.

Nie sposób pominąć duetu Chyłka-Zordon. Joanna nie przestaje zaskakiwać swoim ciętym językiem, często nie przebiera w słowach i balansuje na granicy nie tylko dobrego smaku, ale czasem też przyzwoitości. Jednak właśnie w tym tkwi cały jej urok. To naprawdę twarda babka, zdeterminowana, pewna siebie niezwykle wyrazista i charyzmatyczna postać. Z kolei Zordon na naszych oczach dojrzewa. Przez wypadek Chyłki ma szansę sam zmierzyć się z prowadzeniem sprawy. Przypomina mi to nieco sytuację z serialu Prawo Agaty, gdzie tam również mogliśmy śledzić poczynania młodego aplikanta. Do tego ciągle między nimi iskrzy i to nie tylko w relacji patronka-aplikant. Chyłka jest mądrą kobietą, która zna się na tym co robi i swoją wiedzą stara się dzielić ze swoim podopiecznym, chociaż czasami robi to w dosyć niekonwencjonalny sposób. Para często stawia się w dwuznacznych sytuacjach przez co ich duet jest jeszcze barwniejszy i intrygujący. Cóż może w końcu doczekamy się jakiegoś romansu?

– Wiesz, która jest godzina? – zapytała

– Niespecjalnie. Tu czas biegnie trochę inaczej.

– Godzina popiwkowa.

– Aha – mruknął – Dużo wypiłaś?

– Niewystarczająco, by o Tobie zapomnieć, ale zbyt wiele by prowadzić.

– Tkwi w tym jakiś romantyzm – zauważył wesoło. -Zresztą zawsze dostrzegałem w tobie iskrę ckliwości.

– Pocałuj się w dupę, Zordon.

Ciężko zdecydować czy Zaginięcie jest lepsze od Kasacji, czy równie dobre. To już zależy od indywidualnych preferencji czytelników. Gdybym miała wskazać, która z pozycji bardziej przypadła mi do gustu szala lekko przechyliłaby się na stronę Kasacji. Niewątpliwe jest jednak to, że Remigiusz Mróz potrafi świetnie pisać, wciągać w nas nieoczywisty świat wypełniony paragrafami i przepisami, a w tym wszystkim nie nudzi. Wręcz przeciwnie. Akcja pędzie nieubłaganiem, nie ma chwili wytchnienia a wszystkie pojawiające się wątki zazębiają się ze sobą tworząc spójną i przemyślaną konstrukcję. Zaginięcie to pozycja, którą chcemy szybko skończyć czytać, by wreszcie rozwiązać sprawę, a z drugiej strony chcielibyśmy się jak najdłużej delektować lekturą. Ta sprzeczność stanowi chyba najlepszy wyznacznik dobrej książki. Mam nadzieję, że Kasacja i Zaginięcie doczekają się kiedyś ekranizacji, gdyż byłby z tego kawał dobrego kina.

  • Zgadzam się w zupełności, że podczas czytania ma się mieszane uczucia – z jednej strony chcemy poznać zakończenie, a z drugiej wcale tego nie chcemy, bo książkę chciałoby się czytać i czytać 😉
    A i tak. Ja też chciałabym zobaczyć filmową wersję tej historii 😉

  • Mróz tu, Mróz tam, a ja Mroza nie znam. 😀 I chyba powinnam się za to kopnąć w dupkę. 😛 Bo ciągle spotykam się z tym, że ktoś chwali jego książki. 😀 A przecież ja lubię dobre książki. 😀
    O Boże, chyba zaraz zrobię jakieś zakupy… noł, noł, noł. 😀