Czasem sięgając po książki nieznanych autorów zupełnie nie wiemy czego się spodziewać. Po sięgnięcie po tę pozycję zachęciła mnie wpierw jej szata graficzna i wydanie. Później zaczęłam czytać i przepadłam na wiele wieczorów.

Są książki, które się pochłania, przy których niecierpliwie przewraca się strony, aby poznać zawartą na nich historię. Są też książki, które czyta się długo, z pewnego rodzaju namaszczeniem. Wertuje się je, wraca do fragmentów, delektuje pięknem języka. Taką książką, jak pamiętacie był Nocny pociąg do Lizbony, ale także Dokąd odchodzą parasolki autorstwa portugalskiego pisarza. Jeszcze w trakcie czytania kupiłam sobie inną jego książkę, a mianowicie Kukła kokoschki. Okazuje się, że tylko dwie pozycje do tej pory zostały wydane w naszym kraju.

Dokąd odchodzą parasolki pokazuje losy pewnej muzułmańskiej rodziny, w której dochodzi do wielu tragedii. Fazal Elahi zostaje porzucony przez żonę, która nie chce poddawać się restrykcyjnym wymogom wobec kobiet nałożonych przez kraj i religię w jakiej przyszło jej żyć. Chociaż w głębi serca nadal kocha kobietę próbuje ją nienawidzić, gdyż tego się od niego wymaga. Jego siostra zastępuje matkę ich dziecku i stara się je wychowywać równocześnie modląc się o dobrego męża i pragnąć w końcu być szczęśliwą. W ich historii pojawia się też wiele innych osób, które w mniejszym lub większym stopniu mają wpływ na ich życie. Cruz w niezwykły sposób opowiedział o losach jednej rodziny, która staje się odzwierciedleniem życia wielu rodzin. Ich historia poniekąd jest uniwersalna a prawdy a niej płynące mogą stać się wskazówkami i wzbudzić wiele refleksji.

Patrzył na szachownicę, jak się patrzy na życie, pełne białych i czarnych kwadratów, bo tak żyjemy, przeskakując z czarnych na białe i na odwrót.

Afonso Cruz opowiada o życiu zgodnie z tradycją i wiarą w jakiej się rodzimy i zostajemy wychowaniu, pokazuje silną przynależność do danej grupy oraz to jak ważne jest to, aby każdy znał swoją tożsamość i potrafił ją zdefiniować. Postać żony Fazala, dosyć tragiczna, jest odzwierciedleniem walki o godność, prawo do stanowienia o sobie, ale też skutkach jakie są z tym związane. Odłączenie się od grupy i społeczności często skutkuje wyobcowaniem i zepchnięciem na margines społeczny. Historie zawarte w tej książce pokazują nadal aktualne problemy, z którymi boryka się wiele kobiet współczesnego świata. Kobiety te nie mogą o sobie decydować, są nieustannie kontrolowane i zależne od mężczyzn. To brutalny obraz świata. Z drugiej strony Dokąd odchodzą parasolki to opowieść o poszukiwaniu sensu życia, miłości. To obraz straty i próby pogodzenia się z odejściem najbliższych i wypełnienia po nich pustki. To kontemplacja świata, który jest równowagą absurdalnie/moralnie/estetycznie niezrównoważoną.

Góry są dowodem na to, ze nawet ziemia chce dotrzeć do nieba.

W Dokąd odchodzą parasolki poza samą treścią warto zwrócić uwagę także na formę i sposób w jaki została ona nam opowiedziana. Cruz pisze pięknie, czasami niemalże poetycko potrafi mówić o najbardziej bolesnych sprawach. Jego historia przepełniona jest wieloma mądrościami, które czytelnik ma ochotę zapisać na kartce i powracać co jakiś czas. Zakończenie pozostawia nas w zawieszeniu, jest nieprzewidywalne i pokazujące, że ta historia nadal się toczy, gdzieś w nas, w naszych sercach i głowach. Zachwyciłam się tą książką, zaczynając od wydania, przechodząc przez treść, a na wszystkich przemyśleniach kończąc. To jedna z tych kompletnych książek, które trzeba przeczytać i które warto przeczytać.

Moja mama, panie Elahi, zadawała sobie pytanie, dokąd odchodzą parasolki. Zawsze, gdy wychodziła z domu, gubiła parasolkę. A przez całe życie nie znalazła ani jednej. Dokąd to mogą odchodzić parasolki?